Dramaty Millenialsa: Kultura pije tylko w szkle

Czytaj dalej
Aleksandra Suława, Łukasz Gazur

Dramaty Millenialsa: Kultura pije tylko w szkle

Aleksandra Suława, Łukasz Gazur

Od dziś, przez całe wakacje, Dział Kultury "Dziennika Polskiego" nie kupuje plastiku. Trzymajcie za nas kciuki!

-Myślisz, że jeśli kupiłem plastikową butelkę, a teraz używam jej jako wielorazowego pojemnika na wodę, to jest w porządku?

- Nie wiem. Mam szklany bidon.

- Szczęściara. Ja muszę coś wymyślić.

Kwestię pojemnika na wodę mam z głowy, ale nie zmienia to faktu, że przede mną sporo spraw do ogarnięcia. Na przykład: czym myć włosy, jeśli nie szamponem? Jakie jogurty jeść, jeśli nie te w kubeczkach? I co robić, kiedy nagle zachce mi się pić, a szklanego bidonu nie będzie pod ręką?

Sprawa jest poważna, bo razem z cytowanym wyżej Łukaszem Gazurem, czyli drugą połową Działu Kultury, podjęliśmy facebookowe wyzwanie „Wakacje bez plastiku”. Zasady są proste: w lipcu i sierpniu nie kupujemy ani jednej plastikowej butelki na napoje. Tak proste, że postanowiliśmy podnieść sobie poprzeczkę i nie kupować plastikowych pojemników w ogóle. Serom w plastikowych opakowaniach, jogurtom w kubeczkach, żelkom w torebkach, jednorazowym kubeczkom mówimy: do zobaczenia we wrześniu. A najlepiej: żegnajcie na zawsze.

Od 1950 roku na całym świecie wyprodukowano 9,2 miliarda ton plastiku, z czego tylko 9 proc. poddano recyklingowi. Co się stało z resztą? Nic. Leży sobie spokojnie na ziemi i w wodzie. Widzimy ten plastik, oddychamy nim, jemy (ponoć 5 g tygodniowo). Możemy znaleźć go na dnie oceanów - w 2050 w akwenach będzie więcej plastiku niż ryb - i na Mount Evereście, w lodzie i soli.

Plastik nie tylko zaśmieca Ziemię, ale i podnosi jej temperaturę. Gazy cieplarniane emituje się na każdym etapie „życia” tworzywa, a tę emisję liczy się w miliardach ton. Jeśli nie zmniejszymy konsumpcji plastiku, w 2050 (czyli wtedy, kiedy butelki wyprą z oceanów ryby) do atmosfery będziemy wysyłać prawie 3 mld gigaton gazów cieplarnianych, tyle co 650 elektrowni węglowych.

W latach 50. magazyn „Life” opublikował tekst zatytułowany „Throwaway Living”. Artykuł ilustrowało zdjęcie rodziny, radośnie rozrzucającej wokół siebie jednorazowe naczynia, których umycie, jak czytamy: „zajęłoby ok. 40 godzin”. „Jednorazowe przedmioty kładą kres domowym obowiązkom” - głosił nagłówek. Niestety, po pół wieku musimy wrócić do zmywania naczyń. Przynajmniej dopóki jeszcze mamy wodę.

Aleksandra Suława, Łukasz Gazur

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.