Julia Kalęba

Dlaczego Katarzyna Weiglowa spłonęła na stosie na Małym Rynku w Krakowie

W 1776 roku Sejm uchwalił zakaz procesów o czary, ale sporadycznie je wytaczano, aż do końca istnienia I Rzeczypospolitej Fot. Archiwum Polska Press W 1776 roku Sejm uchwalił zakaz procesów o czary, ale sporadycznie je wytaczano, aż do końca istnienia I Rzeczypospolitej
Julia Kalęba

W XVI-wiecznym Krakowie wierzono w czarownice i stosowanie nieczystych mocy. O tym, kto mógł być uznany za paktowanie z diabłem oraz jaki czekał go los, opowiada prof. Zdzisław Noga, historyk Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie.

Wiosną 1539 roku na Małym Rynku w Krakowie spłonęła na stosie Katarzyna Weiglowa. Czym sobie zawiniła?

Przypadek wdowy po krakowskim rajcy jest szczególny i stanowi splot różnych czynników. Weiglowa, o której życiu przed wydaniem wyroku niewiele wiadomo, została skazana przez sąd biskupi za przejście z chrześcijaństwa na judaizm. A ponieważ ówczesny system sądowniczy był, jeśli go mierzyć dzisiejszą miarą, wyjątkowo okrutny, głoszenie herezji i odejście od wiary katolickiej musiało zakończyć się tragiczną śmiercią.

Było przyzwolenie władz państwowych, kościelnych i społeczeństwa na karanie w ten sposób?

Tak walczono z heretykami. Ale nie tylko z nimi, również z czarownicami, za które uznawano niekiedy nawet zielarki. Kobiety często obwiniano za klęski pogodowe, takie jak gradobicia albo niepowodzenia związane z prowadzeniem gospodarstwa. Prześladowania czarownic były zjawiskiem dość powszechnym, chociaż nie tak częstym jak na zachodzie Europy. Oskarżenia wynikały również ze zwykłych ludzkich zatargów, podejrzeń o czyjąś złą wolę. Dotykało to zwykle kobiet i to one stanowiły większość oskarżonych o czary.

Bo gdzie diabeł nie może, tam babę pośle?

Właśnie, w tym przysłowiu kryje się stereotyp sprytnej kobiety, paktującej z diabłem. Powszechnie sądzono, że to kobiety, jako istoty słabsze, są na to bardziej narażone.

A wizja diabła?

Wierzono w jego realne istnienie i rzeczywistą działalność.

Czytaj więcej:

  • Jak wyglądał taki proces?
  • Czy skarżone mogły się bronić?

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Julia Kalęba

Dziennikarka działu Magazyn "Gazety Krakowskiej"

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.