Czy nasza kultura wygląda śpiewająco?

Czytaj dalej
Fot. Jarosław Miłkowski
Jarosław Miłkowski, 95 722 57 72, jmilkowski@gazetalubuska.pl

Czy nasza kultura wygląda śpiewająco?

Jarosław Miłkowski, 95 722 57 72, jmilkowski@gazetalubuska.pl

Wieloletnie zaniedbania inwestycyjne, restrukturyzacja, a także... filharmonia - to zdaniem ludzi kultury przyczyny jej kłopotów.

- Ten raport pokazuje smutny obraz gorzowskiej kultury - słyszymy od Bogusława Dziekańskiego. Szef Jazz Clubu Pod Filarami komentuje dokument, jaki za 15 tys. zł przygotowała dla miasta fundacja Res Publica. Przyjrzała się ona temu, jak od 2010 r. funkcjonuje w mieście kultura.

Co mówi raport, który powstał po rozmowie lub ankiecie z ponad setką artystów i animatorów kultury? - Opinie były zdecydowanie krytyczne - mówi Artur Celiński z Res Publici. Aż 80 proc. respondentów gorzowską kulturę ocenia źle, a jeszcze większy odsetek (85 proc.) uważa, że miasto nie wykorzystuje swojego potencjału kulturalnego.

- Środowisko twórców podchodzi z nieufnością do działań władz miasta - streszcza rozmowy z ludźmi kultury Celiński. Mówi też o przyczynach negatywnej ocen. Są nimi: wieloletnie zaniedbania inwestycyjne, restrukturyzacja (kilka lat temu zlikwidowano m.in. dom kultury Małyszyn, a niedawno Grodzki Dom Kultury), a także... wybudowanie filharmonii.

O tym, że filharmonia zmieniła gorzowską kulturę, powiedziano już wiele. Ale czy wiedzieliście, że dziś wydatki na nią stanowią aż 44 proc. wydatków na kulturę (średnia w Polsce to 14 proc.). To prawie 6 mln z 13,5 mln, jakie idą w tym roku na kulturę.

W ciągu ostatnich pięciu lat instytucje kultury dostały w sumie 141,8 tys. zł na poprawę infrastruktury

- Filharmonia jest zbyt duża, jak na potrzeby Gorzowa - mówi Celiński. Że była niepotrzebnym wydatkiem, kilka lat temu mówił nam znany ekonomista Leszek Balcerowicz. Gdy dowiedział się, że kosztowała ponad 130 mln zł i kolejnych milionów potrzebuje na funkcjonowanie, powiedział krótko: - Zburzyć ją. I to szybko!

Same wydatki na kulturę są jednak bardzo niskie. Stanowią zaledwie 2,9 proc. budżetu, podczas gdy w 100 największych miastach Polski wydaje się na to 3,9 proc. miejskich pieniędzy.

Nie jest jednak tak, że filharmonia odbiera wielkie pieniądze innym miejskim instytucjom, czyli także Miejskiemu Centrum Kultury, Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej, Miejskiemu Ośrodkowi Sztuki oraz Filarom. Po otwarciu filharmonii dostały one w sumie tylko 161 tys. zł mniej niż wcześniej.

Jeśli już mówimy o wydatkach. Przynajmniej dwie liczby są zawstydzające. W ciągu ostatnich pięciu lat instytucje kultury dostały w sumie 141,8 tys. zł na poprawę infrastruktury. Nie dziwcie się więc, gdy będzie Wam kapało na głowę podczas wystawy w MOS-ie.

- Ten raport będzie nam służył do dyskusji ze środowiskiem i z mieszkańcami. Będziemy chcieli zrobić szereg spotkań, aby ludzie mogli się wypowiedzieć, w którym kierunku powinien iść rozwój kultury - mówi Ewa Pawlak, szefowa miejskiego wydziału kultury. Jako pomysłodawczyni restrukturyzacji gorzowskiej kultury przyznaje, że w planie przyszłorocznego budżetu nie ma pieniędzy na infrastrukturę instytucji kulturalnych. A co mówi na krytykę restrukturyzacji? - Nie popełnia błędów ten, kto nich nie robi. Chcemy wiedzieć, co zrobiliśmy źle. Świat się zmienia i my też.

- Skoro już nie mamy pieniędzy na obiekty, to chociaż zacznijmy przyznawać więcej pieniędzy na stypendia dla artystów - mówi Jan Tomaszewicz, dyrektor teatru, który wysłuchał streszczenia raportu. W latach 2010-2014 na stypendia artystyczne wydawaliśmy tylko... 19.440 zł rocznie.

Jarosław Miłkowski, 95 722 57 72, jmilkowski@gazetalubuska.pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2023 Polska Press Sp. z o.o.