Czworaczki z Rybnika. Poznajecie? Mają już 6 lat. Oto Zuzia, Michał, Bartek i Grześ Szułowie

Czytaj dalej
Fot. Aleksander Król
Aleksander Król

Czworaczki z Rybnika. Poznajecie? Mają już 6 lat. Oto Zuzia, Michał, Bartek i Grześ Szułowie

Aleksander Król

Czas szybko leci. Czworaczki z Rybnika mają już po sześć lat i sporo do powiedzenia. Zuzia, Bartuś, Michaś i Grześ to mocna drużyna do tańca i piłki nożnej. Poznajcie rodzinę państwa Szułów z Rybnika.

Mówią: małe dzieci - mały kłopot, większe - większy. Już się boimy, jak to będzie - śmieją się Aleksandra i Wojciech Szułowie, rodzice rybnickich czworaczków, które od dawna nie leżą grzecznie w łóżeczkach i bynajmniej nie mają takich samych śpioszków. Zuzia, Bartuś, Michaś i Grześ mają już sześć lat i swoje zdanie. A jakże! - Ja lubię grać w warcaby - mówi Bartek. - Ja wolę na tablecie! - przekrzykuje go Grzegorz. - Ja pokażę panu, jak robię szpagat - nie daje się zagłuszyć chłopcom Zuzia. A Michaś już robi na dywanie efektowną gwiazdę.

Czworaczki z Rybnika. Dzieci urodziły się 29 listopada 2011 roku. Jako pierwsza na świat przyszła Zuzia. Na zdjęciu razem z braćmi Michasiem, Bartusiem
Aleksander Król Czworaczki z Rybnika. Dzieci urodziły się 29 listopada 2011 roku. Jako pierwsza na świat przyszła Zuzia. Na zdjęciu razem z braćmi Michasiem, Bartusiem i Grzesiem

Pamiętają państwo?
Czworaczki z Rybnika, pierwsze od kilkudziesięciu lat w tym mieście, przyszły na świat jesienią 2011 w szpitalu w Bytomiu. Trzej chłopcy i dziewczynka urodzili się w 8. miesiącu ciąży przez cesarskie cięcie.
Wtedy ich rodzice mówili: Jesteśmy bardzo szczęśliwi, a szczęście możemy teraz mnożyć razy cztery. Ponad sześć lat później sprawdziłem więc, co słychać u tej poczwórnie szczęśliwej rodziny. - Kiedy dzieci były młodsze, nie było problemu, że każdy chce coś innego robić, ma swoje zdanie. Po prostu mówiłam: „dzieciaki, idziemy”, „dzieciaki, jemy” i dzieciaki jadły. Wszystko było na komendę. A dziś słyszę: „Tego mi się nie chce”, „a ja bym coś innego”. Wszyscy mówią, że z wiekiem rosną problemy, ale też rosną radości. Na razie cieszymy się ich wiekiem sześcioletnim - mówi szczęśliwa mama. Każde z czworga młodych Szułów jest mistrzem w swojej dziedzinie. - Grześ z Michałkiem uwielbiają majsterkować - pewnie dlatego że ich tata naprawia wózki widłowe. W ogóle chłopcy lubią matematykę, nie mają problemu z liczeniem. Bartuś chłonie też język obcy, wyjątkowo dużo przyswaja z zajęć. Zuzia to mała gimnastyczka, nasza tancerka, choć jest leniuszkiem. Dzieci ładnie zaczynają czytać - wymienia dumna mama, a Zuzia, jak to Zuzia, dorzuca od razu swoje trzy grosze i prostuje: - Wcale nie potrafię jeszcze czytać! - woła, wykonując w zamian na podłodze piękny szpagat.

Czworaczki z Rybnika. Dzieci urodziły się 29 listopada 2011 roku. Jako pierwsza na świat przyszła Zuzia. Na zdjęciu razem z braćmi Michasiem, Bartusiem
Aleksander Król Czworaczki z Rybnika. Dzieci urodziły się 29 listopada 2011 roku. Jako pierwsza na świat przyszła Zuzia. Na zdjęciu razem z braćmi Michasiem, Bartusiem i Grzesiem

Rodzice wesołych maluchów przyznają, że chcieliby więcej czasu poświęcić każdemu dziecku z osobna, ale po prostu się nie da.

- Chcielibyśmy móc podzielić czas dla każdego. Ale gdy siadamy indywidualnie z jednym, to drugie od razu zazdrości. I tak było od małego. Jeden od razu dostrzegał naszą uwagę u drugiego i od razu się przyklejał, tulił do mamy lub taty - mówią Ola i Wojciech Szułowie.

- I tak jest do dziś, a najbardziej widać to przy chorobach. Gdy jedno jest chore i musi być bardziej doglądane, bo ma gorączkę i idzie ze mną spać, to następne zazdroszczą bardzo, bo jak to? Z mamą śpi? A my musimy osobno? - mówi mama.

Drużyna do tańca i na boisku piłkarskim
Szułowie to drużyna. Mocna drużyna. Zarówno w przedszkolu (czworaczki chodzą do jednego oddziału), gdy trzeba stanąć w obronie siostry czy brata, jak i na parkiecie oraz na boisku. Razem jeżdżą na zajęcia taneczne i piłkarskie. I nie ma, że coś jest bardziej „dziewczęce”, a coś bardziej „chłopięce”.

- Zuzia tańczyła pierwsza, pociągnęła za sobą chłopców. Zawozimy dzieci na zajęcia do Młodzieżowego Domu Kultury na Broniewskiego - mówi mama. - Na Nowinach - dorzuca córka i od razu pokazuje, czego się tam nauczyła. - Niech pan zobaczy „fokę” - mówi, fikając na dywanie.

W dalszej części:

  • Jak to się stało, że chłopcy przekonali się do tańczenia
  • Czy dzieci znają Lewandowskiego
  • Co robi Zuzia z bratem, gdy obudzi się wcześniej niż rodzice
  • Czy wszystkie dzieci mają takie same upodobania kulinarne

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Aleksander Król

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.