Czekam cierpliwie, kiedy mój brat męczennik trafi na ołtarze

Czytaj dalej
Fot. Paweł Chwał
Paweł Chwał

Czekam cierpliwie, kiedy mój brat męczennik trafi na ołtarze

Paweł Chwał

Stanisław Czuba przed oczami ma wciąż obraz młodszego brata, wsiadającego do autobusu na dworcu w Tarnowie. Janek na pożegnanie macha mu uniesionymi w górę rękami. Miesiąc później misjonarz już nie żył. Został zamordowany w Afryce. Czy doczeka się po 20 latach wyniesienia na ołtarze?

Znajomi księdza Jana Czuby namawiali go, żeby został w kraju, by przeczekał wojnę w Kongo, gdzie od dziewięciu lat pełnił misyjną posługę. On jednak spokojnie odpowiadał: „Co mnie ma spotkać, to i tak mnie spotka, czy tu, czy tam”. - Nie zdradzał tego po sobie, ale teraz - z perspektywy lat wydaje mi się, że miał przeczucie, iż może być to nasza ostatnia rozmowa, że już więcej się nie zobaczymy. Płakał, gdy żegnaliśmy się na dworcu - wspomina Stanisław Czuba.

Janek był najmłodszym z czworga rodzeństwa. - Tata wiązał z nim duże plany, że przejmie po nim gospodarkę. Mocno zafrasował się, kiedy Janek, po maturze, powiedział mu, że idzie do seminarium. Choć nie było to po myśli taty, pogodził się z wyborem brata - mówi Stanisław.

Ojciec nie doczekał prymicji. Zmarł, gdy syn był jeszcze klerykiem. Po święceniach ks. Jan trafił do parafii w Bobowej, ale już wtedy zgłaszał chęć wyjazdu na misje. O pracy na Czarnym Lądzie zaczął intensywnie myśleć po tym, jak przeczytał książkę o ojcu Janie Beyzymie, opiekunie trędowatych na Madagaskarze.

Czytaj więcej:

  • Jego życie kilka razy było zagrożone. On jednak nie chciał uciekać z misji
  • "Lepiej zostać i umrzeć wśród swoich parafian"

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Paweł Chwał

Każdy temat można opisać w ciekawy sposób, trzeba tylko rozmawiać z ludźmi

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.