Thašúŋke Witkó

Czas weryfikacji

Czas weryfikacji
Thašúŋke Witkó

Jestem wredny i pamiętliwy, ale mam do tego pełne prawo. Jako wnuk małorolnych mazowieckich chłopów i syn łódzkich proletariuszy nie posiadam w sobie krzty krwi błękitnej, toteż nie zamierzam silić się na szlachetność lub inne wzniosłe uczucia oraz czyny.

Dziś więc, kiedy Małopolskę dotknął palec żywiołu, chcę wiedzieć, gdzie przy umacnianiu wałów przeciwpowodziowych pracują autorzy i sygnatariusze 21 postulatów samorządowych, tak szumnie ogłoszonych dwa lata temu? Jak dzielnie machają łopatami, usuwając naniesiony przez okrutną wodę szlam, prezydenci miast lub choć siły przez nich delegowane, którzy latem roku 2019 intensywnie domagali się zwiększenia swojej autonomii i żądali wolności?!

Owszem, wszyscy ci z Państwa, którzy teraz zarzucają mi w myślach zadawanie pytań naciąganych w celu tworzenia uogólnień nieuprawnionych i aberracyjnych, mają naturalnie rację, zaś ja na swoją obronę dodam tylko, że czasami jedynie krzywe zwierciadło potrafi dobrze eksponować wady i niedoskonałości. Dlatego, będąc człekiem obdarzonym pamięcią wyśmienitą, postanowiłem wrócić do tamtych wydarzeń, gdyż uważam, że nastał właśnie czas weryfikacji.

Czas weryfikacji najczęściej nie jest bolesny dla błędnie planujących i działających, ale zwykle dotyka osoby, wobec których są owe chybione akty wdrażane. Tym razem - na szczęście dla wszystkich - szkodliwe i niebezpieczne zakusy samorządowców nie zostały nawet poddane głębszej debacie publicznej, a całą sprawę pokrył kurz. Dlaczego więc do nich wracam? Dlatego, że cała historia posiada niezwykły walor edukacyjny i na jej przykładzie można się uczyć, na co bezwzględnie nie należy się zgadzać, by nie nastąpiła secesja regionów. Odświeżyłem sobie tamte sierpniowe zapisy i nie znalazłem w nich ani jednego słowa o zwiększeniu kompetencji władz lokalnych w sprawie rozbudowy i utrzymania infrastruktury krytycznej. Było wiele o poszerzeniu strumienia finansów płynącego z Warszawy do marszałków województw, przeciwdziałaniu wykluczeniom, zwiększeniu kontroli lokalnych włodarzy nad służbami typu sanepid czy nadzór budowlany oraz pomnożeniu uprawnień policji municypalnej, czyli, de facto, ograniczeniu obszaru kompetencji służb podległych MSW. Zabrakło tylko chęci działania na niwie zmniejszania skutków #żywiołów.

Żywiołowi najlepiej przeciwstawiają się organy państwa, gdyż są do tego #odpowiednio wyposażone i przygotowane. Na południu Polski znów pracują policjanci, żołnierze WOT-u, a transport zapewnia jednostka logistyczna z Opola. Oni dadzą radę, a wniosek jest taki, że nie może być nawet mowy o ograniczeniu praw władzy centralnej. Nie należy pozwolić, aby samorządowcy budowali sobie jedynie fontanny i abstrakcyjne instalacje artystyczne, a w czasie podtopień rozkładali ręce i odsyłali pokrzywdzonych do stolicy. Jeśli większe prawa, to i obowiązki, gdyż inaczej powstaną chaos i anarchia. W razie powrotu chorych idei sprzed lat można sięgnąć do dzisiejszych wydarzeń i je skonfrontować - to będzie dobry czas weryfikacji.

Howgh!

Autor jest emerytowanym oficerem wojsk powietrzno-desantowych. Imię i nazwisko do wiadomości redakcji

Thašúŋke Witkó

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.