Chcę wiedzieć. Rosyjska (czy nie?) Ukraina

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Banas / Polska Press
Marcin Mamoń

Chcę wiedzieć. Rosyjska (czy nie?) Ukraina

Marcin Mamoń

“Można mówić, co się chce, ale Ukraina należy do strefy wpływów Rosji” powiedziała w wywiadzie dla Rzeczpospolitej Marine Le Pen przewodnicząca francuskiego Frontu Narodowego. Jej słowa, a nawet samo zaproszenie na zjazd europejskich konserwatystów do Warszawy, wywołały furię opozycji, a Jarosława Kaczyńskiego oskarżono o kolaborowanie z agentami Putina.

W świecie, nie tylko trzecim, gdzie geografia stała się nauką tylko dla wtajemniczonych wielokrotnie cierpliwie tłumaczyłem, gdzie leży Polska. Łatwo nie było. Jedyny punkt orientacyjny - Rosja. A Ukraina?

Kiedyś Dzień Kobiet trafił mi się w Kijowie. Ulice i skwery przecinały brudne liszaje starego śniegu, a na Dnieprze nie ruszyła jeszcze kra. Na jednej z wysp, w tzw. gidroparku, na mrozie i przy dźwiękach sowieckich przebojów kobiety 50+ świętowały ważny dla nich dzień. Tańczyły same ze sobą a zamiast szukać tego dnia ciepła w ramionach mężczyzn znajdowały je w wypijanych bez wstydu kolejnych flaszkach wódki.

Wieczorem na zacumowanym na lewym brzegu Dniepru statku zaaranżowanym w ekskluzywną restaurację Mandaryn bawili się bogaci. Tego dnia dziewczyny miały tutaj wstęp za darmo więc wiele z nich, nie rzadko olśniewającej urody pojawiło się tego dnia na statku. Całość dopełniały półnagie tancerki zamknięte w złotych klatkach wiszących nad kilkupiętrową restauracją i salą taneczną oraz występy koronowanych miss Ukraina. W przerwie zaprosiliśmy je do rozmowy. Od razu się pokłóciły. Poszło o to w jakim języku będą odpowiadać na pytania dziennikarzy. Miss ze wschodniej Ukrainy mówiła tylko po rosyjsku, ale ta z zachodniej nie miała wątpliwości, że w jej kraju to ukraiński powinien być na pierwszym miejscu. Trudno było je pogodzić, bo obie miały racje. Blisko połowa Ukraińców w życiu codziennym posługuje się językiem rosyjskim tak, jak większość mieszkańców skradzionego przez Rosję Krymu i Donbasu, ale też niemal wszystkich największych miast Ukrainy. Wyjątkiem jest Lwów.

Rosyjski język na ulicach Kijowa, ruska nieznosząca sprzeciwu pewność, że Ukraińcy to bracki naród, ale też przekonanie w tym samym stopniu Marie Le Pen co Angeli Merkel, że z Kijowa bliżej jest do Moskwy niż Berlina czy Paryża nie daje Ukraińcom nadziei na inną niż rosyjska przyszłość. Joe Biden po ostatnim spotkaniu z Putinem powiedział wprost, że USA nie będą umierać za Kijów. Polska jest dzisiaj jedynym dużym krajem żywotnie zainteresowanym, by Ukraińcy nigdy nie stali się Rosjanami. Inni wolą, by na kresowych kiedyś Dzikich Polach panował wciąż bałagan a wszelkiej maści oligarchowie i gangsterzy z całego świata mogli dobijać tam interesów. Dwóch z nich, łowiąc wzrokiem piękne Ukrainki w klubie Mandaryn złowiło w końcu i nas. Widząc kamerę zaprosili do stolika i płynną niemal polszczyzną zakomunikowali: Nas na tym filmie nie ma! Rozumiecie?!

Marcin Mamoń

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

JaM

W 1914 roku na wieść, że rozpoczyna się I wojna światowa, wyszły na ulice Londynu, Paryża, Berlina radosne tłumy.
Po 4 latach okazało się, że to była MAKABRA !!!
Kanclerz Merkel zawsze o tym pamiętała !!!

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.