Chcę wiedzieć: Polityka kulturalna

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Banas / Polska Press
Marcin Mamoń

Chcę wiedzieć: Polityka kulturalna

Marcin Mamoń

Rosyjska inwazja na Ukrainę zmieni Europę na zawsze - stwierdził w pierwszym dniu inwazji angielski historyk Timothy Garton Ash. Miał rację. Wojna u naszych sąsiadów już ma zbawienny wpływ na polską politykę kulturalną. Minister P. Gliński chce, co prawda, żeby kultura rosyjska zniknęła na zawsze z przestrzeni publicznej z czym zgodzić się trudno, ale tą deklaracją wywołał efekt domina. Jego życzenie stało się nakazem dla urzędników Instytutu Adama Mickiewicza, którzy natychmiast zlikwidowali witrynę culture.pl promującą polską kulturę w języku rosyjskim.

„Wyrzucono na bruk w koszmarnym stylu zespół sekcji rosyjskiej, kierowany od ośmiu lat przez Annę Mirkes-Radziwon” - ubolewa Gazeta Wyborcza, rozpacza Tygodnik Powszechny.

Przypomnijmy więc, że Anna Mirkes-Radziwon w latach 2009-2014 pracowała w kierowanym przez męża Instytucie Polskim w Moskwie. To czas tzw. resetu w stosunkach polsko-rosyjskich i ogłoszonego przez nadzorującego instytuty ministra R. Sikorskiego związania się z silną Rosją kosztem słabszych państw regionu - porzucenia broniącej niepodległości Ukrainy, Gruzji i pełnego lekceważenia krajów bałtyckich. Konsekwencje tej polityki oglądamy do dziś.

Anna Mirkes-Radziwon nie ukrywała nigdy swoich lewicowych poglądów ani niechęci do rządu PiS, który od 7 lat był jej pracodawcą. Wspierała wszystkie antyrządowe protesty: w obronie sądów czy strajki kobiet. Nagłaśniała aktywistów ruchu Granica oskarżających Polskę o mordowanie uchodźców na granicy białoruskiej. Poruszyła ją też śmierć „szarego człowieka” - Piotra Szczęsnego, który podpalił się w centrum Warszawy wzywając do obalenia rządów PiS.

Gdy na jednej z demonstracji policja zatrzymała jej syna Janka przyznała, że to co widzi na polskich ulicach, nieodmiennie przypomina jej sceny, które prawie dekadę temu mogła obserwować za naszą wschodnią granicą. W ubiegłoroczną listopadową rocznicę tego karygodnego zajścia przypomniała na FB anons napisany wtedy - co ciekawe - po polsku i po rosyjsku, w którym jest mowa m.in. o łapankach w Polsce. „Kochani przyjaciele (polscy, rosyjscy i białoruscy) pisze autorka postu: Dziękujemy za Wasze wsparcie, troskę, deklaracje pomocy, nagłośnienie, (…) pomysłowe plakaty i skandowane hasła (np. eufemistyczna odmiana dla „wypierdalać” - „Radziwon radzi: won!”).

Marcin Mamoń

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.