Centrum magazynowe Muzeum Historycznego Krakowa, czyli nowy krakowski skarbiec

Czytaj dalej
Zofia Gołubiew

Centrum magazynowe Muzeum Historycznego Krakowa, czyli nowy krakowski skarbiec

Zofia Gołubiew

Szanowni Państwo, przed tygodniem obiecałam wrócić do jednej z inwestycji, jakie w 2017 roku zyskała krakowska kultura. Mam na myśli właśnie otwarte nowe centrum magazynowe Muzeum Historycznego Krakowa. Nazwane zostało dość szumnie: „Thesaurus Cracoviensis - Centrum Interpretacji Artefaktów”. Faktycznie - jest to „skarbiec”, a czy stanie się „centrum interpretacji” będzie zależało od nas, od publiczności.

Zacznijmy od tego, że dyrektorowi i pracownikom Muzeum należą się wielkie gratulacje! To ich upór i praca doprowadziły do tego, że niewykończone skrzydło szkoły na Bielanach, straszące pustymi otworami okien, zwane nawet tamtejszym „szkieletorem”, po 11 latach zamieniło się w dom dla 150 tysięcy muzealiów.

„Mieszkają” w nim obecnie, w specjalnie zaprojektowanych meblach magazynowych - obrazy, rzeźby, grafiki, wyroby rzemiosł artystycznych, militaria i numizmaty, tkaniny i ceramika, teatralia, judaika, zbiory historii harcerstwa i Nowej Huty, słynne i piękne szopki krakowskie i pamiątki Bractwa Kurkowego. To ponad dwadzieścia różnych kolekcji będących „skarbem” Muzeum.

Dom dla nich jest wygodnie urządzony, nawet ozdobiony barwnymi nadrukami na ścianach. Co więcej, zabytki mogą tam „czuć się” bezpiecznie, gdyż najwyższe piętro budynku zajmuje pięć pracowni konserwatorskich, czyli rodzaj „kliniki” dla zbiorów.

Ta inwestycja, zmieniająca „szkieletor” w „skarbiec”, kosztowała 15 milionów, a zdobyć te fundusze było trudno, bo na hasło „magazyny” nie otwierały się kieszenie sponsorów, co zresztą nie bardzo dziwi, ale zdziwienie, i to niemałe, budzi fakt, że Ministerstwo Kultury, mające w nazwie także Dziedzictwo Narodowe, przeznaczyło na tę inwestycję jedynie…10 tysięcy złotych.

Muzealnicy żartują porównując skrót ich nazwy CIA do amerykańskiej agencji, ale jednocześnie mocno podkreślają, że właśnie funkcja społeczna Centrum Interpretacji jest dla nich istotna. Ktoś nawet nazwał je „miejscem rozmowy” - jak rozumiem: rozmowy ze sztuką i o sztuce. A także o powinnościach i zadaniach Muzeum Historycznego i w ogóle muzeów, o tym, jakie proporcje w tych instytucjach winny być - wedle oczekiwań publiczności - zachowane między częścią ekspozycyjną a magazynową, itp.

Warto wybrać się na taką „rozmowę”, choć do Thesaurusa nie jest blisko.

Zofia Gołubiew

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.