Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Przemysław Franczak

Budda patrzy na Kim Dzong Una, a na stadionach zieją pustki

Widok z wieży obserwacyjnej w Korei Południowej na Strefę Zdemilitaryzowaną (zaczyna się tam, gdzie leży ta zielona wysepka); w oddali Korea Północn Fot. Przemysław Franczak Widok z wieży obserwacyjnej w Korei Południowej na Strefę Zdemilitaryzowaną (zaczyna się tam, gdzie leży ta zielona wysepka); w oddali Korea Północna
Przemysław Franczak

Jeden naród, jeden język, dwa kraje. - Skoro Niemcom udało się zjednoczyć, to czemu nam miałoby się nie udać? - pytają Koreańczycy z południa. To może być jednak bardziej skomplikowane. Dorasta pokolenie, któremu na tym nie zależy - pisze nasz wysłannik na zimowe igrzyska olimpijskie.

Na dawnej wieży obserwacyjnej, dziś zamienionej w cel turystycznych wycieczek, czterech bębniarzy szykuje się do występu. Stają przy instrumentach, przed sobą mają widok na Strefę Zdemilitaryzowaną (DMZ) i Koreę Północną. W ciszy długo patrzą w ich stronę. W końcu zaczynają grać. Porywająco. Jest w tym coś przejmującego.

- To jakiś rytuał, wiadomość, sygnał? - dopytuję.

- Eee, nie, to taki show dla turystów - wyprowadza mnie z błędu Meongju Shin, przewodniczka. A sama DMZ to jedna z głównych dla nich atrakcji. Przykład tragicznych w skutkach historycznych i politycznych absurdów. I tego, że - jak mówią miejscowi - wojna koreańska cały czas trwa.

Wycieczka na koniec świata

Strefa Zdemilitaryzowana. Długi na 238 km i szeroki na cztery pas zarośniętej ziemi, największe pole minowe na świecie, przecinające Półwysep Koreański. Jest kilka punktów, z których mogą zobaczyć go turyści, w jednym - i zarazem jedynym z nich można nawet przekroczyć granicę linii demarkacyjnej, osobliwą granicę komunizmu i kapitalizmu. To słynna wioska Panmundżom, gdzie znajduje się budynek, miejsce spotkań i negocjacji koreańskich przywódców. Stoi w nim stół: jego jedna połowa znajduje się w Korei Północnej, druga w Południowej. To właśnie tutaj niedawno ustalano szczegóły wspólnego przemarszu zawodników obu państw podczas ceremonii otwarcia igrzysk.

Czytaj więcej:

  • W starszym pokoleniu wciąż jest pragnienie zjednoczenia. Czy to realne?
  • To z bolesną przeszłością i napiętą sytuacją na Półwyspie powiązane jest zjawisko, które Koreańczycy z południa nazywają han. O co chodzi?

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Przemysław Franczak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.