Brat Albert Chmielowski. Człowiek z krwi i kości

Czytaj dalej
Fot. Archiwum
Grażyna Starzak

Brat Albert Chmielowski. Człowiek z krwi i kości

Grażyna Starzak

Podawał rękę mordercom, złodziejom, prostytutkom i alfonsom. Na pewno podałby też uchodźcom - mówi Natalia Budzyńska, autorka książki „Brat Albert. Biografia”. Pisarka, którą wygodne historie nie interesują. Dlatego o krakowskim świętym napisała po swojemu

- Brat Albert znany z obrazów i świątobliwych opowieści jest czuły, miłosierny i troskliwy, ale jednocześnie bardzo nieprawdziwy, pisze Pani we wstępie do książki. Stąd ta biografia?

- Właśnie, dlatego. W ogólnie dostępnych biografiach, materiałach przedstawia się go w sposób wyidealizowany, sztuczny, nieprawdziwy. Tymczasem Adam Chmielowski, późniejszy Brat Albert, był człowiekiem z krwi i kości. Surowy, bezpośredni, ale równocześnie bezgranicznie kochający. Był człowiekiem z emocjami, słabościami, który wiele wycierpiał. W dotychczasowych publikacjach zwykle pomijano lub kwitowano bardzo krótko te fakty z jego życia, które nie pasowały do wizerunku świętego. Np. jego choroba psychiczna, pobyt w szpitalu psychiatrycznym w Kulparkowie koło Lwowa.

Już w dniu przyjęcia do szpitala - 17 kwietnia 1881 r. wygląda na wycieńczonego. Przy wzroście 174 cm ważył zaledwie 60 kilogramów. Potem było jeszcze gorzej. Nie chciał jeść, więc go karmiono przez rurkę wprost do żołądka. Nie wstawał z łóżka, z nikim nie rozmawiał. To trwało miesiącami. Nie było tak, jak można przeczytać w oficjalnych biografiach, że poszedł do szpitala i nagle wyzdrowiał. On trafił do zakładu dla obłąkanych, a w tych czasach z takimi ludźmi nikt nie chciał mieć do czynienia. To byli chorzy wykluczeni ze społeczeństwa.

- Dotychczas żaden biograf Brata Alberta nie napisał, co właściwie mu było, jaką diagnozę postawiono…

- Ówcześni lekarze stwierdzili melancholię i hipochondrię. Karta jego choroby nie jest prowadzona zbyt szczegółowo. Nie dowiemy się z niej na przykład, jakie zastosowano leczenie. Już po śmierci Brata Alberta niektórzy psychiatrzy próbowali postawić diagnozę, opierając się na zachowanych dokumentach, które są jednak bardzo skąpe. W 1935 r. doktor Władysław Sochacki ze Lwowa stwierdził, że Adam Chmielowski cierpiał na depresję. W 1961 r. profesor Eugeniusz Brzezicki w jednej ze swoich prac podał przykład Adama Chmielowskiego, jako chorującego na schizofrenię katatoniczną. Z tą teorią nie zgadza się inny psychiatra, krakowianin prof. Zdzisław Ryn, który w 1987 r. rozpoznał u Adama Chmielowskiego głęboką depresję połączoną z nerwicą obsesyjno-kompulsywną.

- Co mogło być przyczyną choroby?

- Dokładnie nie wiadomo. W każdym razie chorobę wyzwoliło wydarzenie, które miało miejsce w klasztorze Ojców Jezuitów w Starej Wsi koło Krosna. Adam Chmielowski wstępuje do tego zakonu w 1878 r. Dwa lata później - ma wtedy 35 lat - jest w grupie nowicjuszy, którzy rozpoczynają swoje pierwsze Wielkie Rekolekcje. Po ośmiu dniach tych duchowych ćwiczeń przeżył załamanie. Według mistrza nowicjuszy ojca Wojciecha Baudissa, „dostał jakiś rodzaj aberratio mentia”.

Podobno nie mógł się pogodzić ze swoją słabością i wybaczyć sobie momentu, gdy schylił się po rzucony przez kogoś niedopałek papierosa, by łapczywie się zaciągnąć. Gnębiły go wyrzuty sumienia, przekonanie o swojej małej wartości, nienawiść do siebie i nieustanne skrupuły. To ciekawa sprawa dotycząca kwestii dojrzałości w wierze, która wtedy u niego nie była zbyt wielka. Myślał, że wszystko jest w jego rękach, że jak coś postanowi, tak będzie. Gdy się nie udało, wówczas wpadł w rozpacz. Uważał, że jest nic nie wart, że Pan Bóg go takiego nie chce, że jest do niczego. Tego typu myślenie miało miejsce już wcześniej. Gdy malował, bardzo często niszczył swoje obrazy, uważając, że są złe. Miał bardzo wysokie wymagania w stosunku do siebie.

Czytaj więcej:

  • Czy Brat Albert starałby się pomóc ludziom innego wyznania?
  • Gdzie miało dojść do spotkania Brata Alberta z Włodzimierzem Leninem?

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Grażyna Starzak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.