Będzie przełom ws. baz NATO w Polsce? Gen. Polko: Koniec straszenia Polaków

Czytaj dalej
Fot. Robert Woźniak
Blanka Aleksowska

Będzie przełom ws. baz NATO w Polsce? Gen. Polko: Koniec straszenia Polaków

Blanka Aleksowska

- Nie możemy powtórzyć błędów z minionych lat, gdy rozbrajaliśmy polską armię. Ministrowie Klich i Siemoniak likwidowali jednostki, zamieniali etaty zawodowych żołnierzy na wątpliwej jakości Narodowe Siły Rezerwy i szukali oszczędności kosztem zdolności bojowych. Europa przespała długi czas, w którym Rosja budowała swoje zdolności militarne i obronne - mówi dla "Głosu Wielkopolskiego" generał Roman Polko, były dowódca jednostki specjalnej GROM i ekspert nauk wojskowych.

W ostatnich dniach pojawiła się nieoficjalna informacja, że bazy NATO w Polsce będą miały już niedługo stały charakter. Mówi się m. in. o bazie w wielkopolskim Powidzu. W jaki sposób to wzmocni nasze bezpieczeństwo?
Do tej pory bazy NATO i obecność amerykańskich wojsk w Polsce miała charakter rotacyjny. Było to wystarczające, dopóki Rosja nie pokazała, na co ją stać. Teraz nawet kraje neutralne, jak Finlandia i Szwecja, chcą stałej obecności NATO na jej wschodniej flance i wyraziły wolę przyłączenia się do Sojuszu. W dłuższej perspektywie czasowej stałe bazy będą tańsze w utrzymaniu, bo odejdą koszty co kilkumiesięcznej rotacji całych oddziałów wraz z techniką. Istotny jest także czynnik ludzki – stała baza oznacza możliwość pełnienia służby z dala od własnego kraju, ale nie od rodzin amerykańskich żołnierzy. Rodzinne osiedla, szkoły, sklepy, opieka medyczna, miejsca wypoczynku... to w takich bazach standard. Trudno wymagać od amerykańskich żołnierzy, by przebywali tutaj latami, oderwani od najbliższych. Jednocześnie dla Rosji będzie to jednoznaczny sygnał – nie będzie już straszenia Polski manewrami w Obwodzie Kalingradzkim czy na Białorusi, jesteśmy w każdej chwili gotowi reagować na waszą agresję.

Czy w przypadku tych baz istotne jest ich rozmieszczenie na terenie Polski? Powinny być bardziej skupione przy granicy wschodniej?
To nie ma większego znaczenia i to Amerykanie powinni wskazać obszary, które z ich punktu widzenia wydają się najbardziej dogodne do rozmieszczenia własnych sił. Jedno jest oczywiste - w przypadku agresji Rosji, pierwsze uderzenie będą musiały przyjąć na siebie Polskie Siły Zbrojne. To nie jest tak, że ściągamy tu Amerykanów i wyślemy ich na pierwszy ogień, żeby nas bronili, doskonale zdajemy sobie sprawę, że bezpieczeństwo Polski to w pierwszej kolejności nasza odpowiedzialność. Znając jednak Amerykanów, a współdziałałem z nimi w kilku misjach, nie są to żołnierze, którzy uciekaliby od walki, na ich wsparcie na pewno będzie można liczyć. Obecnie, w trakcie pobytu w Polsce wykorzystują ten czas na poznawanie specyfiki potencjalnych kierunków działań, zgrywanie się z Polskimi odpowiednikami i weryfikowanie wypracowanych wcześniej rozwiązań taktyczno – operacyjnych.

Zobacz też: Krajowy Plan Odbudowy z "kruczkami". Będą nowe opłaty. Dostaniemy po kieszeniach

Ministerstwo Obrony Narodowej zapowiada i wdraża spore zakupy zbrojeniowe. Jakiego sprzętu potrzebujemy, by czuć się bezpiecznie?
Wystarczy spojrzeć, o co proszą Ukraińcy. Po pierwsze, o samoloty. My mamy zakontraktowane samoloty F-35 - najnowocześniejsze, zdolne przełamać rosyjską obronę powietrzną i wykonywać uderzenia odwetowe. Po drugie, oczekują środków obrony powietrznej – takich jakie pozyskujemy w ramach realizowanego programu Wisła i Narew. Baterie Patriot, Himarsy, ale także elementy systemu rakietowo - artyleryjskiego Pilica – do niszczenia środków rakietowych i lotnictwa agresora. Ważne są także czołgi, my pozyskujemy najnowocześniejsze na świecie Abramsy, artyleria, lekka broń dla WOT... i oczywiście systemy kierowania ogniem, które integrowałyby te środki walki i pozwalały reagować w czasie rzeczywistym. Mam nadzieję, że Rosja długo się nie podniesie od ciosów, które otrzymuje od Ukraińców, ale nie możemy powtórzyć błędów z minionych lat, gdy rozbrajaliśmy polską armię. Ministrowie Klich i Siemoniak likwidowali jednostki, zamieniali etaty zawodowych żołnierzy na wątpliwej jakości Narodowe Siły Rezerwy i szukali oszczędności kosztem zdolności bojowych. Europa przespała długi czas, w którym Rosja budowała swoje zdolności militarne i obronne. Teraz nie możemy powtarzać tego błędu.

Generał Roman Polko, były dowódca jednostki specjalnej GROM i ekspert nauk wojskowych.
Adam Jankowski Generał Roman Polko, były dowódca jednostki specjalnej GROM i ekspert nauk wojskowych.

Jak dużo tego nowego sprzętu nam potrzeba?
To zależy od przyjętych założeń doktrynalnych, koncepcji obrony i strategii. Zarówno na poziomie państwowym jak i NATO – bo muszą one być spójne. Myślę, że wojna w Ukrainie poważnie zweryfikuje przyjęte wcześniej założenia, ale uważam, że zmierzamy w dobrym kierunku. Nowoczesne wyposażenie wojsk Obrony Terytorialnej polskie pioruny, nTowy, jaweliny, czy bayraktary, nowoczesna artyleria – kraby, raki, gladiusy, czołgi Abrams, F-16, F-35, patrioty... to gigantyczna jakościowa zmiana w polskiej armii. Wciąż jednak jest potrzebna zdecydowanie większa ilość śmigłowców dla wojsk specjalnych i aeromobilnych typu Blackhawk i Apache (specjalistyczne i bojowe do osłony), a nasza Marynarka Wojenna wciąż czeka na nowoczesne okręty podwodne. Oczywiście zakupy dla wojska nie mogą być realizowane kosztem innych obszarów związanych z bezpieczeństwem – chociażby z bezpieczeństwem zdrowotnym. W obszarach, których nie uda nam się osiągnąć wystarczającego poziomu zdolności bojowych możemy na szczęście liczyć na naszych natowskich partnerów, a oni na nas. W Europie jesteśmy jednym z przodujących krajów w zakresie budowanie potencjału obronnego.

Jakie będą dalsze losy tej wojny? Rosja uderza coraz mocniej, wywiera coraz większą presję na Ukraińców.
Rosja tej wojny z pewnością nie wygrywa, musimy mieć tego świadomość. Działania Putina doprowadziły do czegoś, czego się nie spodziewała - zintegrowania NATO i Unii Europejskiej. Finlandia i Szwecja chcą wejść do NATO, a to oznacza, że granica Sojuszu wydłuży się od północy o 1350 km. Rosja nie zdobyła także serc i umysłów Ukraińców i prowadzi wojnę na wyniszczenie – paląc Ukrainę. Nawet osiągając zdobycze terytorialne, doprowadza je do ruiny. Wielu ludzi na Ukrainie, którzy wcześniej byli chętni do integracji i budowania braterstwa z Rosją, zmieniło swoje podejście. Nie da się tworzyć więzi z barbarzyńcą, który "niosą pomoc bratniemu narodowi" za pomocą rakiet, bomb i walca ogniowego artylerii. Niszcząc szkoły, szpitale, miejsca pracy, gwałcąc, rabując i mordując cywili. Rosja liczy na to, że zdobędzie Donbas, odetnie Ukrainę od morza Azowskiego i Czarnego, a następnie doprowadzi do zamrożenia konfliktu, by odbudować swoje zdolności bojowe. Zachód nie może do tego dopuścić.

Jak istotne będzie wsparcie militarne od Zachodu i Polski? Czy to wsparcie będzie jeszcze zwiększane?
Sam fakt, że jako Polska tak wspieramy Ukrainę, nieźle rozbraja kremlowską propagandę. Rosjanie próbują wmówić Ukrainie, że Polska chce przechwycić jakieś jej terytoria. Z drugiej strony zarzucają Polsce dozbrajanie Ukrainy. To jak to jest? Polska chce odciąć kawałek Ukrainy, więc dozbraja armię ukraińską przeciwko sobie? A odpowiadając całościowo na to pytanie. Na Ukrainie toczy się "proxy war" – wojna zastępcza demokratycznego Zachodu z systemem autorytarnym i nie możemy tej wojny przegrać. Porażką byłoby już "wyjście z twarzą" zbrodniarzy, którzy dokonali agresji. Ich miejsce jest przed Międzynarodowym Trybunałem w Hadze. Wsparcie militarne Ukrainy musi być zwiększane i realizowane konsekwentnie do pełnego zwycięstwa: odzyskania terenów zagrabionych po 24 lutego i w 2014 roku. Niektóre kraje aktualnie więcej deklarują niż dają, stąd tak ważne są polskie wysiłki dyplomatyczne by to zmienić. Ukraina potrzebuje rakiet, artylerii, czołgów i samolotów - ciężkiego uzbrojenia, bez którego nie da się wyprzeć hord rosyjskich barbarzyńców z zajętych terenów.

---------------------------

Zainteresował Cię ten artykuł? Szukasz więcej tego typu treści? Chcesz przeczytać więcej artykułów z najnowszego wydania Głosu Wielkopolskiego Plus?

Wejdź na: Najnowsze materiały w serwisie Głos Wielkopolski Plus

Znajdziesz w nim artykuły z Poznania i Wielkopolski, a także Polski i świata oraz teksty magazynowe.

Przeczytasz również wywiady z ludźmi polityki, kultury i sportu, felietony oraz reportaże.

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Blanka Aleksowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.