Beck zrozumiał za późno, do czego zmierzał Hitler

Czytaj dalej
Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Rozmawiał Włodzimierz Knap

Beck zrozumiał za późno, do czego zmierzał Hitler

Rozmawiał Włodzimierz Knap

W styczniu 1939 r. dwukrotnie odbyły się rozmowy między ministrami Polski i Niemiec. Nic nie przyniosły, bo kierowaliśmy się imponderabiliami. Rozmowa z prof. Tomaszem Gąsowskim, historykiem.

- 5 i 6 stycznia 1939 r. szef polskiej dyplomacji Józef Beck spotkał się w Niemczech z Adolfem Hitlerem i swoim odpowiednikiem Joachimem von Ribbentropem. 25 stycznia Ribbentrop przyjechał do Polski, gdzie spotkał się z Beckiem. Co chciał ugrać szef dyplomacji III Rzeszy? Czy rządzący II RP 77 lat temu mogli odwrócić bieg dziejów?

- Ribbentrop starał się przekonać rządzących Polską, by przystali na niemiecką ofertę z jesieni 1938 r., czyli na aneksję Gdańska, zgodę na zbudowanie autostrady łączącej Prusy Wschodnie z niemieckim Pomorzem i przystąpili do paktu antykominternowskiego. I snuł miraże wspólnych sukcesów w zamian za popieranie przez Warszawę polityki Berlina wobec Moskwy.

Władze II RP nie mogły na takie rozwiązania przystać. I choć ekipa sanacyjna nie cieszyła się wówczas zaufaniem społecznym, to w tej kwestii miała poparcie ze strony Polaków. Kierunek polityki wobec Niemiec, podobnie jak wobec Rosji sowieckiej, nakreślił jeszcze Józef Piłsudski, rzeczywisty architekt polskiej polityki zagranicznej po 1926 r. Doktryna Piłsudskiego polegać miała na utrzymywaniu równowagi i niezawisłości między Niemcami i bolszewicką Rosją. I rząd polski, już po jego śmierci, nie dopuścił do zaciągnięcia żadnych zobowiązań wobec jednego ze swych wielkich sąsiadów przeciwko drugiemu. W tym sensie polityka równowagi była realizowana. Do końca.

- Są tacy, którzy dziś twierdzą, że trzeba było ustąpić Niemcom.

- Odejście od doktryny Piłsudskiego byłoby trudne do przeprowadzenia przez tych, którzy przez lata rzetelnie ją realizowali, na czele z Beckiem. Ale też nie sposób byłoby wytłumaczyć społeczeństwu zmianę polityki zagranicznej. Polakom cały czas wmawiano, że jesteśmy niemal mocarstwem prowadzącym samodzielną politykę. Ale też polityka zagraniczna to nie gra w szachy. Prowadząc ją, trzeba przewidzieć nie tylko ruchy rywala, lecz też uwzględniać wiele innych czynników, np. nastroje społeczne.

- A gdyby na początku 1939 r. Polską rządzili ludzie, którzy mieliby autentyczne poparcie, to mogliby odrzucić politykę zachowywania równowagi?

- W takim przypadku być może, ale czy taka wolta cokolwiek zmieniłaby, bardzo wątpię. Wtedy jednak rzeczywistą władzę sprawował triumwirat: prezydent Mościcki, marszałek Rydz-Śmigły i Beck, który wówczas spędzał z powodu choroby najwięcej czasu w łóżku. Oni nie mieli szans przekonać Polaków. Sami zresztą, sądzę, byli przekonani, że polska polityka kierować musi się wiernością wartościom niemającym ceny, czyli imponderabiliom. Wskazywali na trzy wartości: niepodległość państwa, jego całość terytorialną, honor narodu. Kompromis kosztem każdej z nich uznawano za niemożliwy. W ich przekonaniu opowiedzenie się po stronie Hitlera byłoby sprzeciwieniem się imponderabiliom.

- Zarzucano Beckowi, że między 1934 a 1938 r. współdziałał z Niemcami w burzeniu systemu wersalskiego.

- Nie robił tego. Ale faktem jest, że jedynie normalizacja stosunków polsko-niemieckich chroniła Polskę przed katastrofą niemiecko-sowieckiego współdziałania jeszcze przed latem 1939 r.

- Elity II RP zdawały sobie sprawy z konsekwencji wojny z Niemcami?

- Nie do końca. Do wojny nie byliśmy przygotowani na żadnym polu, poczynając od planistyki. Nie wiedzieliśmy, jak przyszłą wojnę rozgrywać. Dopiero wiosną 1939 r. zaczęto myśleć o tym, w jaki sposób mamy bić się z Niemcami. Ale też nie zapominajmy, że Niemcom nie udało się zrealizować żadnych z wyjściowych założeń, które przyświecały im w momencie ataku na Polskę. Nie udało się im zamknąć armii polskiej w gigantycznym kotle na zachód od Wisły i zmiażdżyć jej tam w ciągu 3 dni. Nie udało im się Polski pokonać samodzielnie.

- Hitler wiedział, że Londyn i Paryż nie przyjdą Warszawie z pomocą w razie wojny?

- Zdawał sobie sprawę, że oba mocarstwa zachodnie do wojny nie są przygotowane.

- Beck miał świadomość, do czego dąży Hitler?

- Zrozumiał to, gdy było już dalece za późno. Przez długi czas bagatelizował zagrożenia ze strony niemieckiego dyktatora. Ufał, przynajmniej do pewnego czasu, w ład międzynarodowy (choć nie w skuteczność Ligi Narodów), w siłę i pomoc ze strony Francji i Anglii. Nie zrozumiemy realiów okresu międzywojnia bez uświadomienia sobie, że ówczesny system międzynarodowy skrojony w Wersalu, stał na kruchych fundamentach.

- Jakie cele w styczniu 1939 r. stawiali wobec Polski Sowieci?

- Chcieli poszerzyć swoje imperium o część naszego kraju, ale też o państwa bałtyckie, kawałek ziem na południu Europy. Stalin zdawał sobie przy tym sprawę, że potrzebuje czasu, by być przygotowanym do wojny z Hitlerem. Władze II RP nie mogły natomiast zgodzić się, co nieco później zaproponował Stalin, na wejście Armii Czerwonej do Polski, by bronić ją przed Niemcami. Gdyby weszła, z pewnością nie wyszłaby.

CV
Prof. Tomasz Gąsowski,
historyk z UJ, przenikliwy znawca dziejów XIX i XX stulecia i relacji polsko-żydowskich

Rozmawiał Włodzimierz Knap

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.