Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Arek Jakubik: wolę siąść w kąciku, obserwując innych

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Urbanek/East News
Paweł Gzyl

Arek Jakubik: wolę siąść w kąciku, obserwując innych

Paweł Gzyl

Aktor i wokalista, Arek Jakubik, przy okazji premiery swej pierwszej solowej płyty, „Szatan na Kabatach”, robi przed nami emocjonalny striptiz.

Dokładnie rok temu o mały włos Twój zespół - Dr Misio - nie doprowadził do odwołania festiwalu polskiej piosenki w Opolu. Poczułeś siłę swojego przekazu?

Przekaz zawarty w teledysku „Pismo” jest jasny i wyrazisty. To, co mnie najbardziej ucieszyło w reakcji na tę piosenkę, to liczne głosy z prawej strony, które też poparły jej przekaz dotyczący słabej kondycji hierarchii kościelnej w tym kraju. Oczywiście dostaliśmy też mnóstwo hejtu, momentami były to wręcz groźby. Początkowo mocno brałem sobie to do serca. No bo jak inaczej zareagować na taki wpis pod teledyskiem na YouTube:„Panie Jakubik, pan uważa, bo jak pana spotkam na ulicy, to utnę panu głowę”? Serwis szybko go usunął, ale ja go doskonale zapamiętałem. Musiałem sobie też dać radę z histerią niektórych prawicowych dziennikarzy, którzy twierdzą, że niby„warto rozmawiać”. A kiedy zobaczyłem na jednym z koncertów Dr Misio dziewczynę w koszulce z napisem „#chałturnik#łachmaniarz#tandeciarz#”, jak nazwał mnie jeden z tych publicystów, ucieszyłem się i powiedziałem jej, że daję wszystkie pieniądze za ten T-shirt. W końcu dostałem go w prezencie -choć nie chodzę w nim, bo jest na mnie za mały (śmiech).

Czyli nie żałujesz, że nagrałeś tę piosenkę?

Dzisiaj zrobiłbym dokładnie to samo. Bo to, co jest w tym klipie i piosence, to smutna prawda, która doprowadza mnie do białej gorączki.

Branża muzyczna początkowo stanęłam niemal murem za Tobą. Z czasem jednak ten bunt rozszedł się po kościach i Opole odbyło się jesienią. Jak to oceniasz?

Każdy odpowiada za siebie. Było nie było, ale pewien rodzaj solidarności zawodowej przy okazji odwołanego Opola jednak się zdarzył. To było bardzo budujące. Przeniesienie festiwalu i to, co się potem wydarzyło, już za bardzo mnie nie interesowało. Myśmy zrobili swoją robotę - i ten temat cały czas krąży w powietrzu. Myślę, że sprowokowaliśmy ludzi tym teledyskiem do roz-mowy, do dialogu między lewą i prawą stroną. Przecież decyzja o zakwalifikowaniu „Pisma” do konkursu premier w Opolu została podjęta już przez ludzi z ekipy Jacka Kurskiego. Rada artystyczna festiwalu wiedziała dokładnie, jaki przekaz ma ta piosenka i teledysk - i jednak nas zaprosiła. Dla mnie ten ich gest też miał nakłonić obie strony do dialogu. A jest o czym rozmawiać. Niestety - wyżsi decydenci z telewizji zawetowali decyzję rady. I wyszło jak wyszło.

Czytaj więcej i dowiedz się:

  • skąd wziął się pomysł na solowy album artysty?
  • jaka muzyka fascynowała go w młodości?

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Paweł Gzyl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2018 Polska Press Sp. z o.o.