Arcydzieło Tycjana na Wawelu. Co przedstawia i czemu jest tak cenne?

Czytaj dalej
Fot. Anna Kaczmarz / Polska Press
Anna Piątkowska

Arcydzieło Tycjana na Wawelu. Co przedstawia i czemu jest tak cenne?

Anna Piątkowska

W maju kolekcję Zamku Królewskiego na Wawelu wzbogaciło arcydzieło pędzla jednego z najbardziej znanych artystów. - Przypisywana Tycjanowi „Alegoria miłości” to najcenniejszy obraz w wawelskiej kolekcji XVI i XVII wiecznego malarstwa weneckiego – mówi Joanna Winiewicz-Wolska. Co przedstawia obraz i czemu jest tak cenny?

Kompozycja - najprawdopodobniej alegoryczna - przedstawia trzy główne postaci: dwie kobiety i mężczyznę oraz znajdującą się u dołu kompozycji postać Amora – uskrzydlonego putta, sięgającego rączką do łuku i strzał.

Główną postacią na obrazie jest wenecjanka w strojnej sukni. Za nią, nieco w cieniu, ukazany został brodaty mężczyzna, trzymający oburącz lustro, w którym odbija się twarz kobiety.

- Niektórzy badacze widzą w tych postaciach Marsa i Wenus. Lustro jest bowiem m.in. atrybutem Wenus. O tym, że obraz przedstawia alegorię miłości świadczyć może niewielki klejnot w kształcie goździka przy gorsie sukni kobiety - mówi dr Joanna Winiewicz-Wolska, kierowniczka Zbiorów malarstwa Zamku Królewskiego na Wawelu.

Jak wyjaśnia Joanna Winiewicz-Wolska, goździk w ikonografii świeckiej jest odczytywany jako symbol małżeństwa i narzeczeństwa, a w ikonografii religijnej bywa łączony jako symbol męki. Tu więc podsuwa trop miłosny.

Kompozycję uzupełnia druga postać kobieca trzymająca w prawej dłoni lutnię.

- Taki zestaw rekwizytów sugeruje miłość i harmonię, a odbicie twarzy kobiety w lustrze nawiązuje do symboliki przemijania (Vanitas). Lustro jest też atrybutem personifikacji Roztropności i Prawdy – wyjaśnia Joanna Winiewicz-Wolska.

Alegorie miłości Tycjana

Obraz jest wariantem "Alegorii miłości małżeńskiej" Tycjana z Musée du Louvre. Jak przypuszczają badacze, znajdująca się na Wawelu kompozycja, powstała w warsztacie Tycjana krótko po stworzeniu obrazu paryskiego.

- Kompozycja paryska stoi u początku całego szeregu kompozycji pokrewnych. Tycjan miał taką praktykę warsztatową, że powtarzał te same kompozycje w różnych wariantach, nadając im różne znaczenie. Jeśli kompozycja się podobała, powtarzał ja w różnych wariantach, modyfikując zgodnie z wolą zleceniodawcy. W kompozycjach alegoriycznych postać mężczyzny w tle bywała zastępowana wizerunkiem satyra czy Bachusa – tłumaczy Joanna Winiewicz-Wolska.

Sens obu obrazów – w Krakowie i w Paryżu – jest podobny. Paryska „Alegoria miłości małżeńskiej” przedstawia cztery postaci i putto: po prawej stronie znajdują się dwie postaci, z których jedna trzyma wysoko uniesiony kosz z kwiatami i owocami; na obrazie wawelskim to tylko lutnistka, interpretowana jako symbol harmonii małżeńskiej lub miłosnej.

Najważniejszą różnicą między obiema kompozycjami jest atrybut: na wawelskim obrazie kobieta przytrzymuje lustro, na paryskim trzyma szklaną kulę. Amor na obrazie paryskim dźwiga na plecach wiązkę strzał, na krakowskim obrazie zaś sięga po łuk i strzały, opierając się na kolanach kobiety.

- Takie przedstawienie każe myśleć o zupełnie innej interpretacji. Młoda kobieta i mężczyzna są interpretowani jako para, zaś lutnistka to - być może - personifikacja Harmonii. Lustro może świadczyć o tym, że malarz szczególnie podkreślił aspekt wanitatywny : przemijanie nie tylko urody, ale też szczęścia i bogactwa, czy szerzej: przemijaniu wszystkiego, co ludzkie – mówi badaczka.

Paryski obraz został poddany konserwacji, podczas której pod warstwą malarską odkryto szkic do kompozycji różniący się od tego, co przedstawia obraz.

- Na odkrytym rysunku wstępnym nie została przedstawiona kula, inaczej też ułożone są ręce kobiety – mówi Joanna Winiewicz-Wolska. - Ten rysunek natomiast bardzo przypomina kompozycję, którą mamy na Wawelu. Oznaczać to może, że Tycjan musiał zmienić kompozycję w trakcie malowania, ale jednocześnie wiele wskazuje, że tę pierwotną koncepcję wykorzystał do namalowania drugiego obrazu i jego ukończenie pozostawił współpracownikom.

Badaniom w światłach analitycznych został poddany także krakowski Tycjan, nie wykazały one jednak zmian w stosunku do pierwotnej koncepcji.

- Można się natomiast zastanawiać, czy obraz nie został obcięty u góry. Może na to wskazywać postać mężczyzny – zastanawia się kustoszka.

Trudno dziś rozstrzygnąć, kogo malarz przedstawił. Czy piękna wenecjanka to przedstawicielka arystokracji czy może, jak to bywało w przypadku Parisa Bordone, ucznia Tycjana, do obrazu pozowała wenecka kurtyzana?

Tycjanowskie barwy

Od imienia artysty wywodzi się słynny rudopomarańczowy, „tycjanowski” kolor często pojawiający się na obrazach artysty, choć nie ma go na tym, który można zobaczyć na Wawelu.

- Obrazy Tycjana, zwłaszcza te z późnego okresu, wydają się monochromatyczne, ale to jest tylko złudzenie – zauważa kuratorka. - Tycjan używał bardzo oszczędnej palety barw, ale potrafił z niej tworzyć niesamowite zestawienia barwne. Trudno uwierzyć, ze posługiwał się w zasadzie czterema podstawowymi kolorami: czerwonym, żółtym, białym i czarnym. Z zestawiania tych barw tworzył niuanse, które można obserwować na krakowskim obrazie. Nie ma tu, charakterystycznych dla wczesnego okresu błękitów i zieleni, natomiast paleta barwna jest bardzo głęboka i wyrafinowana.

Tycjan i warsztat

Żyjący na przełomie XV i XVI wieku Tycjan – właściwie Tiziano Vecelli lub Vecellio – uważany jest za czołowego przedstawiciela szkoły weneckiej włoskiego malarstwa renesansowego. Był nadwornym malarzem Karola V i Filipa II, pracował dla papieża Pawła III. W historii sztuki znaczeniu Tycjana dla malarstwa odpowiada pozycja Michała Anioła w dziedzinie rzeźby. Ważną częścią twórczości Tycjana są dzieła o tematyce religijnej, mitologicznej oraz alegorie. Obrazy Wenus przyniosły mu sławę najznakomitszego malarza aktów.

Obraz „Alegoria miłości” przypisywany jest Tycjanowi i warsztatowi.

- Tycjan prowadził bardzo duży warsztat, powtarzał też kompozycje. „Danae” zachowała się w trzech wersjach, „Wenus” znana jest również z kilku kompozycji, przedstawienie Marii Magdaleny to ponad trzydzieści obrazów, ale nie wszystkie noszą cechy pędzla Tycjana. Malarz tworzył tzw. simile, szkice, które były w pracowni wykorzystywane do powtarzania kompozycji według tego samego schematu, nieznacznie tylko modyfikowanych – mówi Joanna Winiewicz-Wolska.

Badacze sądzą, że obraz prezentowany na Wawelu został namalowany właśnie z udziałem warsztatu. Prawdopodobnie powstał krótko po obrazie paryskim, zatem w latach 1530–1540.

Kompozycja najprawdopodobniej cieszyła się dużym powodzeniem – wiele kopii i replik powstało po śmierci artysty. Obraz wawelski, współczesny Tycjanowi, jest jednocześnie najlepszą ze wszystkich znanych dziś wersji kompozycji w Luwrze uważa Joanna Winiewicz-Wolska.

Proweniencja obrazu jest potwierdzona od końca XVIII wieku, kiedy znajdował się w kolekcji cesarskiej w Wiedniu, eksponowany w galerii w Belwederze, następnie w Kunsthistorisches Museum. W 1937 został wymieniony za inny obraz z galerią De Boer w Amsterdamie. Stąd trafił do nowojorskiego antykwariatu Fredericka Monta, który sprzedał dzieło Piero Corsiniemu. W zbiorach rodziny Corsinich znajdował się od roku 1946, skąd został zakupiony do zbiorów Zamku Królewskiego na Wawelu.

Obraz, wielokrotnie publikowany, był eksponowany w 2016 roku na wystawie w Národni Galerie w Pradze, rok później w Kunsthalle w Hamburgu.

„Alegorię miłości” Tycjana można oglądać od 19 maja na II piętrze w Reprezentacyjnych Komnatach Królewskich Zamku Królewskiego na Wawelu, wśród innych obrazów weneckich z wawelskiej kolekcji.

Anna Piątkowska

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.