Antyterroryści, by przeżyć, muszą mieć do siebie zaufanie

Czytaj dalej
Fot. SPAP Kraków
Paulina Piotrowska

Antyterroryści, by przeżyć, muszą mieć do siebie zaufanie

Paulina Piotrowska

Rozmowa z dowódcą Samodzielnego Pododdziału Antyterrorystycznego Policji w Krakowie. Ze względów bezpieczeństwa nie możemy podać jego nazwiska.

Poznając nowe osoby mówi pan, że jest antyterrorystą?

Nie ukrywam, że pracuję w policji, jednak staram się nie zdradzać szczegółów ze względów bezpieczeństwa. Moi bliscy znajomi wiedzą, czym się zajmuję. To nie jest tajemnica, ale też się tym nie chwalę - nie robię tego z szacunku do naszej pracy. Wiem, ile zdrowia kosztuje ona nas i nasze rodziny.

Żona jest wyrozumiała?

Tak. Czasami bardziej, czasami mniej.

Wstępując do SPAP-u był pan żonaty?

Jeszcze nie, ale byłem już w związku z moją żoną.

Wiedziała, na co się pisze.

Nie do końca, nie miała skąd.

Jak to? Od pana!

Sam nie do końca wiedziałem, na co się piszę. Mógłbym powiedzieć ze szczegółami, jak wygląda nasza praca - jednak słuchanie o tym to jedno, dopiero przeżycie tego daje prawdziwe wyobrażenie i zrozumienie. Żona miała oczywiście jakieś obawy, choćby sama nazwa naszego pododdziału (Samodzielny Pododdział Antyterrorystyczny Policji) daje pewne wyobrażenie tego, czym się zajmujemy. Ale udaje nam się walczyć z trudnościami i dalej jesteśmy razem.

Ale pewnie wciąż się o pana boi.

Staram się nie przenosić służby do domu, żeby nie obciążać rodziny. To nie jest im do niczego potrzebne. Chcemy, żeby wiedli z nami spokojne życie - na tyle, na ile specyfika naszej pracy to umożliwi. Nie opowiadamy o rzeczach, które nas spotykają.

Nigdy nie wiemy, czy teraz, w czasie tej rozmowy, nie dzieje się coś strasznego i nie zacznie dzwonić telefon

Pan czegoś się boi?

Główny lęk, który może dotyczyć każdego z naszych policjantów, to lęk o naszych najbliższych. Prowadzimy realizacje w stosunku do naprawdę niebezpiecznych osób; do przestępców, skrajnie okrutnych, brutalnych. Jest duże ryzyko, że mogą próbować odwetu.

A jednak zdecydował się pan zostać antyterrorystą.

To nie jest tylko praca, to też pasja. Po około 2,5 roku w policji zdecydowałem, że chcę spróbować swoich sił w tej formacji. Myślałem o tym już wcześniej, a gdy udało mi się lepiej poznać jednostkę i zobaczyć, jak wyglądają ich działania, umówiłem się na rozmowę z dowódcą. Zakwalifikowałem się na egzamin sprawnościowy. Dość długo się do niego przygotowywałem.

Czytaj więcej:

  • Do jakich akcji najczęściej są kierowani antyterroryści?
  • Jak dowódca SPAP reaguje, widząc antyterrorystów w filmach?

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Paulina Piotrowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.