Anita Lipnicka: Przeszłam przyspieszony kurs życia

Czytaj dalej
Paweł Gzyl

Anita Lipnicka: Przeszłam przyspieszony kurs życia

Paweł Gzyl

"OdNowa" to tytuł nowej płyty Anity Lipnickiej, którą gwiazda celebruje 25-lecie swej kariery. Piosenkarka opowiada nam o współpracy z zespołem Varius Manx, byciu "popową księżniczką", spotkaniu i rozstaniu z Johnem Porterem oraz wychowaniu córki Poli.

- Płyta „OdNowa”, którą celebruje pani 25-lecie kariery, zawiera wybrane piosenki z pani repertuaru w zupełnie nowych aranżacjach. Skąd taki pomysł?
- Pomysł był prosty – i zrealizowało go już wielu artystów przede mną. Wyjątkowe było to, że zdecydowałam się zrobić te nowe wersje w sposób zaskakujący. Chciałam jak najdalej odejść od oryginalnych aranżacji, potraktować własne piosenki jako materiał wyjściowy do stworzenia ich współczesnych wcieleń. Zaprosiłam do współpracy producentów reprezentujących różne gatunki muzyczne i różne pokolenia. Chciałam, aby pokazali mi, kim według nich jest Anita Lipnicka. Jak mnie czują, jak mnie słyszą, jak mnie widzą. Ciekawiło mnie to – dlatego zamiast wydawać zwyczajną składankę raz już nagranych utworów, postanowiłam poddać się takiemu eksperymentowi.

- Większość piosenek z „OdNowa” zostało zaaranżowanych na nowoczesną modłę: z wykorzystaniem elektroniki, z tanecznym rytmem. Jak się pani spodobały takie wersje dawnych hitów?
- Dla mnie to była fascynująca podróż, pełna wrażeń i emocji. Dałam bowiem zaproszonym producentom w pełni wolną rękę co do wyboru piosenek oraz ich późniejszych interpretacji. I pierwsze szkice muzyczne, które zaczęły do mnie spływać, niejednokrotnie wprawiły mnie w osłupienie. Nie miałam wręcz pojęcia gdzie i co mam śpiewać w tych utworach. Było to jednak pozytywne zdziwienie – i od razu podjęłam wyzwanie. Bo skoro powiedziałam „a”, to musiałam też powiedzieć „b”. Chciałam być gościem na własnej płycie, musiałam więc odnaleźć się w obcych mi czasem klimatach.

- Czyje pomysły najbardziej panią zaskoczyły?
- Kiedy usłyszałam pierwsze szkice Kuby Karasia z zespołu The Dumplings czy Michała „Foxa” Króla w „Księżycowej” i „Wszystko się może zdarzyć”, to zupełnie nie wiedziałam jak to ugryźć. (śmiech) „Jak my to zrobimy? Co to będzie?” – zastanawiałam się. Ale zaufałam im – bo wiedziałam, że to nie są ludzie przypadkowi, to nie są osoby, które nie wiedzą, co robią, tylko mimo młodego wieku, są to producenci z dużym i cenionym dorobkiem. Z kolei te wersje, które zrobił Bartek Szczęsny z Rebeki – od razu pokochałam. Tak jakby te piosenki przez cały ten czas czekały właśnie na taką odsłonę. Niektóre nowe wersje łatwiej mi było organicznie poczuć, zaakceptować, a inne – trudniej. Ale taka była koncepcja, nie mogłam więc biadolić.

W dalszej części dowiesz się: 

  • czy Anita Lipnicka żałuje, że wybrała karierę muzyczną
  • czego nauczyła się od Roberta Jansona
  • jak przeżyła trudne chwile związane z chorobą

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Paweł Gzyl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.