Zbigniew Bartuś

Anioły i Demony. Dwie prawdziwe opowieści o Polakach

Gdy Julian Nyderek przypomniał dzieje swej rodziny (tu zdjęcie z 2001 r.), pielgrzymi ze świata byli wstrząśnięci. Dzisiaj ta opowieść jest częścią historii Fot. Fot. Marek Mordan (Archiwum DP 2001) Gdy Julian Nyderek przypomniał dzieje swej rodziny (tu zdjęcie z 2001 r.), pielgrzymi ze świata byli wstrząśnięci. Dzisiaj ta opowieść jest częścią historii Auschwitz
Zbigniew Bartuś

Kosząc trawę przed domem, Julian Nyderek zawsze był świadom, że wyrosła ona na prochach jego matki przywianych z komina pobliskiego krematorium. Karolinie Panz w narracji o Ogniu od początku nie zgadzało się jedno: ocalałe z Holokaustu dzieci zamordowane po wojnie przez ludzi bohatera.

Żadna z tych opowieści nie jest prawdziwsza od drugiej. Obie są, tak po prostu, prawdziwe, nie tylko za sprawą masy dowodów, lecz dlatego, że żyją w sercach i umysłach ludzi.

Ograniczając się tylko do pierwszej opowieści, łatwo dojść do wniosku, że my, Polacy, w stworzonym przez Niemców piekle byliśmy cierpiący, a nasze dusze nieskalane przez Zło. Potem, siedząc w wygodnym fotelu, pałaszując śmiesznie taniego schabowego w Polsce AD 2018, kraju Unii strzeżonym przez NATO i zaliczanym do 30 najbogatszych na świecie, możemy się nurzać w szlachetności wojennych Aniołów i wkładać skradzione im skrzydła na plecy odziane w ciuchy z H&M-u.

Poprzestając na drugiej historii, równie łatwo uznamy, że Polacy ulegli niemieckiemu Szatanowi. Krzywdzili, mordowali niewinnych. Niemiec dojdzie do takiego wniosku chętnie. Francuz też raczej bez oporów: wszak nic tak nie rozmazuje własnych win, jak rzucanie światu na żer cudzych grzechów. Żyd odruchowo oskarży, bo Ocaleni opowiadali kolejnym pokoleniom głównie o swej przerażającej samotności w obliczu Zła. Polak odruchowo uzna, że „to nie byli Polacy” lub że „to był margines”. W skrzydła przodków stroimy się chętnie, ich grzechy wypieramy i skrywamy w szafie pełnej upiorów.

Można dla odmiany przyjąć obie historie. Przeżyć je i odkryć, że są ze sobą splecione - i takie pozostaną, niezależnie od zaklęć polityki historycznej i buńczucznych paragrafów wymierzonych przeciwko drążycielom prawdy. Słowo „Polacy”, którym próbujemy mierzyć przeszłość, wyda się nam wtedy zbyt wielkie. Może lepiej poprzestać na mniejszym: ludzie? Z całym ich pięknem i równie unikatową szpetotą.

Czy będziemy potrafili uniknąć szpetoty dziś i w przyszłości, jeśli - oślepieni czystym pięknem - całą wiedzę o Złu i jego rozkwitaniu w ludziach, jak my, odepchniemy od siebie i zamkniemy wraz z trupami w szafie?

Opowieść pierwsza. Brzezinka: demony i anioły

Czytaj więcej i dowiedz się:

  • co dziwi pielgrzymów przybywających do Oświęcimia?
  • co przeżyła rodzina Juliana Nyderka?
  • jak wyglądał los Żydów w Polsce zaraz po zakończeniu wojny?
  • co się wydarzyło w sierocińcu w Rabce?

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Polskiego,
  • codzienne wydanie Dziennika Polskiego,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Zbigniew Bartuś

Wolność jest w nas

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.