Afgańczycy chcą normalnie żyć: bezpiecznie, bez strachu i głodu

Czytaj dalej
Fot. Marcin Suder
Jolanta Tęcza-Ćwierz

Afgańczycy chcą normalnie żyć: bezpiecznie, bez strachu i głodu

Jolanta Tęcza-Ćwierz

W Afganistanie milion dzieci narażonych jest na śmierć z powodu ciężkiego niedożywienia. Coraz więcej afgańskich rodzin decyduje się na sprzedaż nawet dwuletnich córek przyszłym mężom, aby przetrwać suszę i głód.

Co najmniej 29 proc. afgańskich dzieci w wieku od 5 do 17 lat pracuje, zarabiając równowartość jednego dolara dziennie lub mniej. Nieraz to na chłopców w wieku szkolnym spada odpowiedzialność za zapewnienie jedzenia dla całej rodziny. Wychodzą więc na miejskie ulice, na bazary lub podejmują pracę w polu. Dziewczynki natomiast - zamknięte w domach - wykonują rozmaite prace. Są pozbawione dostępu do edukacji i świata zewnętrznego, jaki znały jeszcze kilkanaście miesięcy temu. Gdy pojawi się propozycja małżeństwa, dzięki której rodzina choć na chwilę poprawi swoją sytuację finansową, ich życie przechodzi w kolejne ręce. Matki wierzą, że takie rozwiązanie polepszy los ich córek.

- W Afganistanie mieszka 13,5 mln dzieci do 16. roku życia. Do szkoły nie chodzi połowa z nich - mówi Małgorzata Olasińska-Chart, dyrektorka Programu Pomocy Humanitarnej ze Stowarzyszenia Polska Misja Medyczna.

Przejęcie władzy przez talibów

W sierpniu 2021 roku Amerykanie po 20 latach wycofali wojska z Afganistanu. Wkrótce do władzy doszli talibowie, wprowadzając swoje zasady społeczne i religijne. To organizacja terrorystyczna, która trzyma się fundamentalistycznych interpretacji prawa islamskiego. Talibowie już wcześniej (w latach 1996-2001) rządzili Afganistanem w systemie szariatu. Po ataku terrorystycznym na Nowy Jork i Waszyngton 11 września 2001 roku w wyniku wojny rozpoczętej przez Stany Zjednoczone talibowie utracili władzę w Afganistanie.

- W rzeczywistości talibowie nadal kontrolowali znaczne części kraju, prowadząc walkę partyzancką. 17 sierpnia ubiegłego roku potwierdzili, że planują ponownie narzucić szariat, który obejmuje m.in. zakaz uczęszczania dziewcząt do szkoły i pracy kobiet. To duża grupa społeczna, która ma broń, uprawy maku na opium i ogromne wpływy w rolniczych regionach Afganistanu - mówi Małgorzata Olasińska-Chart. - Kiedy w 2001 roku do Afganistanu weszły wojska NATO, talibowie wycofali się na terytorium przy granicy z Pakistanem, ale nie oddali władzy. Trwały ataki samobójcze na bazary, szkoły, na miejsca, gdzie skupiali się cywile. Gdy Amerykanie oznajmili, że wycofają się do 31 sierpnia 2021 roku, talibowie zrozumieli, że to moment, kiedy mogą odzyskać Afganistan - dodaje.

Ofensywa talibów przebiegła o wiele szybciej, niż przewidywali stratedzy Białego Domu. Już na początku sierpnia ub.r. talibowie posiadali 200 z 407 dystryktów w Afganistanie i prowadzili walkę w 110 kolejnych. Armia afgańska, nie chcąc dopuścić do wojny domowej, nie stawiała oporu.

- Początkowo wydawało się, że nie dojdzie do tak drastycznego łamania praw człowieka, jak to miało miejsce w latach 90. XX wieku - mówi dyrektorka Polskiej Misji Medycznej. - Niestety społeczeństwo afgańskie bardzo szybko i boleśnie odczuło wprowadzone zmiany.

Nowa rzeczywistość

Kryzys państwa i pogłębiająca się bieda odebrały tysiącom dzieci szansę na edukację i skazały je na szukanie zarobku. Jak zmieniła się sytuacja społeczeństwa po przejęciu władzy przez talibów?

- Drastycznie i diametralnie - mówi stanowczo Małgorzata Olasińska-Chart. - Kobiety zostały wyrzucone z pracy zarówno w instytucjach publicznych, jak i prywatnych. Pozostawiono tylko ginekolożki, ponieważ zgodnie z religią islamu mężczyzna nie może badać kobiety w ciąży. W wybranym przez talibów parlamencie nie ma żadnego parytetu dla kobiet. Zlikwidowano Ministerstwo do spraw Kobiet i zastąpiono je Ministerstwem Promocji Cnoty i Zapobiegania Występkom, które zostało powołane do kontroli i sprawdzania, czy kobiety przestrzegają nowo wprowadzonych praw. Wiem od osób mieszkających w Kabulu, że jedna z dziewczyn została publicznie pobita przez talibów za to, że miała na sobie dżinsy, a nie sukienkę - stwierdza.

Dyrektorka Polskiej Misji Medycznej dodaje, że wprowadzone siłą prawa spowodowały represje całego społeczeństwa. Mężczyźni muszą obowiązkowo nosić brody i afgański strój - rodzaj sukienki przed kolana i szerokie spodnie. Kobietom nakazano zakrywanie całego ciała, mogą pokazać tylko oczy. Muszą zakładać nikab bądź burkę. Dziewczynki mogą się uczyć tylko do szóstej klasy. Nie mają prawa iść do liceum, nie wolno im studiować. Nauczycielki akademickie zostały wyrzucone z uniwersytetów, a lekarki i pielęgniarki - ze szpitali. Nikomu nie wolno grać na instrumentach muzycznych, słuchać muzyki, a nawet wybijać rytmu rękami. Instrumenty muzyczne są publicznie palone.

- Krążą filmiki, na których widać, że mężczyźni, którzy na nich grali, płaczą, widząc, jak płoną ich zabytkowe często instrumenty, przekazywane z pokolenia na pokolenie.

Afganistanowi grozi głód

Afganistan jest jednym z krajów najbardziej narażonych na głód i niedożywienie. Brak żywności dotyka większości mieszkańców kraju. Ponad 60 proc. mieszkańców Afganistanu żyje w skrajnej nędzy, a 80 kilka proc. jest zagrożonych głodem, głównie są to kobiety i dzieci do lat pięciu.

- Uprawa roślin i hodowla zwierząt na górzystych i niedostępnych terenach nigdy nie była łatwa, ale pozwalała na przeżycie, będąc szczególnie istotna dla rodzin mieszkających poza dużymi miastami. Tymczasem najgorsza od kilku dekad susza, wzrost cen produktów i bezrobocie doprowadziły mieszkańców na skraj gospodarczej przepaści - mówi Małgorzata Olasińska-Chart.

Ponad połowa mieszkańców kraju - 22,8 mln - nie ma dostępu do wystarczającej ilości pożywienia i nie ma pewności, kiedy i skąd będzie mieć najbliższy posiłek. Aż 85 proc. mieszkańców utrzymuje się wyłącznie z rolnictwa, tymczasem przedłużająca się susza panuje w większości prowincji, a niewielkie plony i docierająca z zagranicy pomoc żywnościowa są przejmowane przez talibów. Ponadto susza drastycznie ograniczyła dostęp do czystej wody i pogłębiła kryzys żywnościowy w kraju. UNICEF szacuje, że w Afganistanie co drugie dziecko poniżej piątego roku życia jest poważnie niedożywione (to aż milion dzieci!), a brak bezpieczeństwa żywnościowego dotknie 3,5 mln ludzi.

- W najbliższym czasie 97 proc. wszystkich mieszkańców Afganistanu może znaleźć się poniżej progu ubóstwa. Rok wcześniej było to około połowy ludności - mówi dyrektorka z Polskiej Misji Medycznej.

Nawet 5-latki muszą pracować

Najtrudniejsza jest sytuacja dzieci. To grupa, która w żaden sposób nie może się bronić przed konsekwencjami decyzji podejmowanych przez dorosłych, nie tylko przez rodziców, ale również przez polityków, władze, wojskowych.

- Edukacja jest jednym z najważniejszych działań humanitarnych, chroniących je przed niebezpieczeństwem. Tymczasem prawdopodobnie aż cztery miliony dzieci nie chodzą do szkoły -opowiada Olasińska-Chart. - To 29 proc. młodych Afgańczyków w wieku 5-17, którzy muszą pracować.

Nie oznacza to jednak, że mają umowy o prace, ale że wykonują jakiekolwiek czynności, które mogą przynieść dochód rodzinie. Dzieci pracują przede wszystkim jako sprzedawcy uliczni - sprzedają placki, owoce i inne produkty. Noszą wodę, czyszczą buty, zbierają na sprzedaż złom i tekturę, pomagają na roli, w handlu i transporcie, a nie potrafią nawet czytać i pisać.

Podstawową konsekwencją podejmowania pracy przez dzieci jest brak dostępu do edukacji. Odcięcie od szkoły i pewność, że nigdy nie zdobędą wykształcenia, dotyczy zwłaszcza dziewczynek. Praca nieletnich w Afganistanie jest nielegalna, dlatego dzieci, które pracują na ulicy, są przeganiane przez policję, w związku z czym doświadczają przemocy fizycznej ze strony aparatu władzy. Przebywając po kilkanaście godzin dzienne wśród spalin, pyłu czy śmieci, pracujące dzieci bardzo często chorują, tym bardziej, że są niedożywione i zaniedbane, nieobjęte żadną opieką medyczną.

- Praca dzieci w Afganistanie związana jest również z tym, że ich matkom zabroniono pracować. Wykształcone kobiety, profesorki, dziennikarki, managerki, żebrzą na ulicy. Znajome z Kabulu pokazywały mi zdjęcia znanych afgańskich kobiet, które siedzą z kubeczkiem na ulicy i okryte burką proszą o wsparcie - mówi Olasińska-Chart.

Jak dodaje dyrektorka Programu Pomocy Humanitarnej z Polskiej Misji Medycznej, dzieci wykonują najgorzej płatne zajęcia. Ich praca to stracona szansa na edukację i przerwanie wielopokoleniowego łańcucha ubóstwa i wyzysku, z którym borykają się grupy najbardziej narażone. Jako problem wskazuje również fakt, że za 10-15 lat Afganistan będzie miał kilkadziesiąt procent obywateli, którzy będą analfabetami. A to oznacza, że ekonomia tego kraju, możliwość generowania wyższego PKB i rozwoju drastycznie spadła.

Chociaż rok 2021 został symbolicznie mianowany Międzynarodowym Rokiem Wyeliminowania Pracy Dzieci, w przypadku Afganistanu sytuacja najmłodszych niewiele się zmieniła.

- Tendencja spadkowa uległa odwróceniu po raz pierwszy od 20 lat. Obecnie obserwujemy wzrost liczby pracujących dzieci w wieku od 5 do 11 lat, które stanowią około połowy globalnej grupy. Wzrosła również liczba dzieci w wieku 11-17 lat wykonujących pracę niebezpieczną dla zdrowia, bezpieczeństwa lub moralności.

Dramatyczna sytuacja dziewczynek

W mediach pojawia się coraz więcej informacji o porywaniu przez talibów małych dziewczynek i pojmowaniu ich przez najbardziej zasłużonych „bojowników” za „żony”, de facto w celu wykorzystywania seksualnego. Niczym nowym nie jest też fakt małżeństw starszych, nierzadko bardzo starych mężczyzn z młodymi dziewczynami, a nawet z nieletnimi dziewczynkami.

- Sprzedaż dziewczynek na żony jest powszechna w tej części świata. Dziewczynki sprzedaje się w Afganistanie, Pakistanie, Indiach i w Bangladeszu - mówi Małgorzata Olasińska-Chart. - Często są to już 2-3-latki

, które w domach rodzinnych mają doczekać do pierwszej miesiączki, a następnie są przekazane mężom. Przez ostatnie 20 lat sprzedaż dziewczynek była zakazana. Dziś te praktyki wróciły. Tylko i wyłącznie z powodu biedy rodzin.

Jakiś czas temu telewizja CNN przypomniała w reportażu, że w Afganistanie od lat odbywa się proceder wydawania za mąż dziewczynek w wieku poniżej 10 lat. Przedstawiona w nim 9-letnia Parwana została sprzedana 55-letniemu mężczyźnie. Dla rodziców oddanie dziecka za pieniądze było jedyną szansą na uratowanie reszty rodziny. Sprzedaż dzieci do małżeństwa wynika z braku środków do życia, ale też z braku nadziei na ich zdobycie, np. znalezienie pracy czy uzyskanie pomocy od organizacji humanitarnej albo rządu. Jednak historia Parwany jeszcze się nie zakończyła.

- Amerykańska fundacja Too Young to Wed (Za Młode na Ślub), która wykupuje dziewczynki z rąk talibskich mężów, odnalazła Parwanę i zabrała ją od tego mężczyzny. Dziewczynka trafiła do sierocińca, gdzie jest bezpieczna. Możemy się także domyślać, że w Azji dziewczynki są wykorzystywane jako bezpłatna siła robocza. Są również wykorzystywane seksualnie. Zaspokajają wszelkie potrzeby swoich mężów i nikt je nie pyta, czy chcą współżyć w wieku 10 czy 11 lat.

Pomoc humanitarna

Polska Misja Medyczna to organizacja humanitarna świadcząca pomoc medyczną w najbardziej potrzebujących krajach świata.

- Współpracujemy z włoską organizacją Emergency, która od 2001 roku prowadzi trzy szpitale i 45 klinik w Afganistanie. Fundusze z naszej zbiórki wesprą ich klinikę położniczą dla kobiet w miejscowości Anaba, gdzie miesięcznie odbywa się około sześćset porodów - mówi pani dyrektor Małgorzata Olasińska-Chart. - Prowadzimy jedynie zbiórkę pieniędzy. Nie wysyłamy darów rzeczowych, konwojów, lekarstw, ponieważ jest to nieefektywne. Zbyt wysokie są koszty transportu i cła, a międzynarodowe regulacje dotyczące leków, uniemożliwiają dystrybucję obcych medykamentów. Dlatego wszystkie lekarstwa, środki medyczne i żywność kupujemy na miejscu lub w krajach sąsiedzkich. W ten sposób wspieramy lokalnych producentów, sprzedawców i dostarczamy produkty, które są znane tamtejszym lekarzom - dodaje.

Afganistan zawsze był dla dzieci jednym z najniebezpieczniejszych miejsc na świecie, jednak ostatnie wydarzenia w kraju, niepewność jutra, bieda i głód pogłębiły kryzys i dramatycznie pogorszyły i tak trudną sytuację dzieci, kobiet i całych rodzin. Nie stójmy obojętnie wobec cierpienia niewinnych ludzi, którzy ponoszą konsekwencje politycznych decyzji. Pomóżmy mieszkańcom Afganistanu. Tamtejsi ludzie chcą normalnie żyć: bezpiecznie, bez strachu i głodu.

****

Jeśli chcesz wesprzeć pomoc Polskiej Misji Medycznej dla Afganistanu, kliknij TUTAJ lub wpłać dowolną kwotę na konto Stowarzyszenia: 62 1240 2294 1111 0000 3718 5444, z dopiskiem: Afganistan.

Jolanta Tęcza-Ćwierz

Komentarze

4
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

ozbychu1

Daj Polaku ,wez nawet PROVIDENTA,bo BANDYTA zza oceanu ,przeliczył sie licząc na wojne domowa ale i tak ZAMROZIL (ukradl)ponad $3 5 00 000 000 - z CENTRALNEGO BANKU AFGANISTANU.....Fundusze te umieszczane w ...Szwajcari(a jakże)tej od kredytów we Frankach.I tak w Szwajcari beda ujemne stopy % a wy bedziecie mieli kredyty we frankach i inne LICHWARSKIE atrakcje.

ozbychu1

W zamachu na WTC nie wziął udziału zaden Afganczyk.Większość stanowili obywatele Arabi Saudyskiej ,tej samej DEMOKRACJI której MENADŻER CZEMPIONA opchnal cześć polskiego monpolu petrochemicznego....

ozbychu1

Jaka Pomoc?Kraj napadniety 7 Pazdziernika 2001 roku i okupowany przez 20 lat.Bandyci liczyli na WOJNĘ DOMOWĄ ale sie przeliczyli.Bandyci za ten okres powinni zapłacic REPARACJE.

ozbychu1

Pasztuni to ludzie HONORU, dlatego USA musiało z tamtąd zwiac w popłochu ze swoimi najemnikami.Niestety na Ukrainie odnaleźli sie wśród lichwarzy i korupcji jak u siebie a w warszaFce znaleźli wręcz drugi dom.

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.