Adam Małysz i Kamil Stoch, czyli "Orzeł" i "Król"

Czytaj dalej
Zofia Gołubiew

Adam Małysz i Kamil Stoch, czyli "Orzeł" i "Król"

Zofia Gołubiew

Szanowni Państwo, z wielką radością, zapewne jak wszyscy, oglądałam w TV programy o zwycięskich skokach Kamila Stocha - faktycznie, jest fenomenalny! Ale zwróciłam uwagę na pewien uboczny aspekt całej tej sprawy, dający się również prześledzić w telewizyjnych sprawozdaniach z Turnieju Czterech Skoczni. Chodzi mi mianowicie o stosunek pomiędzy Stochem a Adamem Małyszem.

Można by się spodziewać, że u „Orła z Wisły” pojawi się cień zazdrości czy żalu za okresem „małyszomanii”, a z kolei młody skoczek mógłby z wyższością i satysfakcją zwycięscy patrzeć na starszego kolegę: „teraz ja!”. Nic podobnego! Ujęła mnie scena, gdy Kamil Stoch, w góralskim kożuszku, składa niski ukłon przed Mistrzem Małyszem.

Z kolei ten, po paru latach, w pięknym, wymagającym cierpliwości geście trzymał parasol wysoko nad głową udzielającego wywiadu Stocha. Podobno też po kolejnym zwycięstwie Kamila poniósł mu narty, aby zmęczony skoczek mógł choć trochę odpocząć - tej sceny nie widziałam, ale mówił o niej do kamery sam Stoch.

Wypytywany przez sprawozdawców, parokrotnie podkreślał, że na jego zwycięstwo złożyła się praca całego zespołu, dziękował ekipie, „naszemu teamowi”. Wśród wypowiedzi padło też takie zdanie: „…bo nie ma przyszłości bez przeszłości” - dotyczyło ono m.in. właśnie Małysza i ich wzajemnego, nacechowanego szacunkiem i skromnością, stosunku.

Pomyślałam, że obie te sprawy - docenianie i poszanowanie roli przeszłości oraz podkreślanie znaczenia zespołowości - świadczą o klasie, mądrości i kulturze Stocha. Podobnie jak w przypadku Małysza - pokora i chęć niesienia pomocy młodszemu koledze.

I jeszcze coś zabawnego. Okrzyknięty „królem” i nękany, nie zawsze mądrymi, pytaniami Stoch zaznaczył, że ma tylko dwa dni na odpoczynek, więc prosi, by media dały mu trochę spokoju. Ale niezrażony tym reporter drążył dalej i spytał o to, co teraz dla „króla” „może być więcej?” - zapewne spodziewał się usłyszeć, że co najmniej zwycięstwo w Pjongczangu, tymczasem Kamil odpowiedział z uśmiechem: „teraz? - zimne piwo”.

Pamięć, szacunek, skromność, i jeszcze poczucie humoru! - to dzisiaj rzadkie.

Zofia Gołubiew

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.