Łucja Marek

40. Rocznica Pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny. „Nie ustawajcie w modlitwie”. Jan Paweł II w Kalwarii Zebrzydowskiej i Wadowicach

40. Rocznica Pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny. „Nie ustawajcie w modlitwie”. Jan Paweł II w Kalwarii Zebrzydowskiej i Wadowicach
Łucja Marek

Podczas pierwszej podróży apostolskiej do Ojczyzny Jan Paweł II pragnął odwiedzić strony rodzinne.

Pobyt w Kalwarii Zebrzydowskiej i Wadowicach 7 czerwca 1979 r. miał charakter osobisty. Była to swoista pielgrzymka do miejsc własnych korzeni, w tym duchowych. Słowa papieża skierowane do przybyłych tam wiernych oddawały ów szczególny nastrój.

Obawy i reakcje władz

Strona państwowa spodziewała się, że odwiedziny papieża w Małopolsce przerodzą się w masowe uroczystości kościelne na skalę dotychczas niespotykaną. Obawiano się napływu dużej liczby wiernych, zwłaszcza z terenu Polski południowej i z zagranicy, a także dziennikarzy prasy, radia i telewizji.

Ten lęk podsycały przygotowania strony kościelnej do przyjazdu Ojca Świętego: aktywizowanie katolickiego ruchu młodzieżowego, eksponowanie miejsca urodzenia papieża, wmurowanie tablicy pamiątkowej, organizowanie w parafiach wystaw i gablot z ekspozycjami przybliżającymi życie i działalność Jana Pawła II - Karola Wojtyły, kolportowanie zdjęć i medalionów z jego podobizną, nagrywanie przez dziennikarzy z kraju i z zagranicy reportaży i filmów poświęconych papieżowi „z dalekiego kraju”.

Władze dążyły do pomniejszenia znaczenia i zdyskredytowania wizyty Ojca Świętego, a także do ograniczenia frekwencji wiernych na uroczystościach z jego udziałem, zwłaszcza osób czynnych zawodowo i młodzieży. Odmawiano zgody na przerwy w zajęciach szkolnych, na dni wolne w zakładach pracy, czy na postoje w czasie produkcji na oglądanie transmisji w telewizji. Starano się niejako „uziemić” społeczeństwo i zaznaczyć odmienność światopoglądową.

Gdy papież wylądował na stadionie Miejskiego Klubu Sportowego „Skawa” w Wadowicach, dostrzegł czerwone transparenty okalające stadion. Na ten widok miał zareagować słowami: „moje biedne, czerwone Wadowice”. Poprzez te transparenty władze manifestowały w przestrzeni publicznej socjalistyczny i świecki charakter miasta.

Przeciwdziałania niejawne

Wojewódzki aparat bezpieczeństwa w Bielsku-Białej realizował wskazane wyżej cele władz poprzez działania rozpoznawczo-profilaktyczne i neutralizacyjne w ramach akcji o ogólnopolskim kryptonimie „Lato-79”.

Podobnie jak w innych miejscach na szlaku papieskiej pielgrzymki starano się wprowadzić agenturę do kościelnych komitetów organizacyjnych w celu „odpowiedniego sterowania pracą”, tzn. przygotowania wizyty zgodnie z ustaleniami strony państwowej ze stroną kościelną. W Kalwarii wprowadzono jednego tajnego współpracownika, w Wadowicach trzech. Podejmowano rozmowy z księżmi w celu tzw. lojalizacji ich postaw. Rozważano działania dezintegracyjne i dezinformacyjne. Planowano wykorzystać niezadowolenie duchownych związane z ponoszeniem kosztów wizyty papieża przez poszczególne parafie do poróżnień tychże parafii z kurią krakowską.

Mimo utrudnień ze strony władzy, w tym transportowych, do Kalwarii i Wadowic docierały rzesze wiernych. Duża część przybyła pieszo. Według danych strony państwowej w wadowickiej uroczystości z udziałem papieża uczestniczyło łącznie około 80 tysięcy wiernych- na rynku papieża witało około 20 tysięcy, a w uroczystości przed kościołem 6o tysięcy. Z kolei w kalwaryjskim spotkaniu wzięło udział około 15-20 tysięcy osób, przy czym funkcjonariusze relacjonujący przebieg uroczystości bezpośrednio z Kalwarii podawali rozbieżne szacunki uczestników, od 20 do 40 tysięcy, a strona kościelna mówiła o 100 tysiącach. Wśród przybyłych byli również przedstawiciele Polonii z transparentami: „Polacy z Anglii witają Papieża Polaka” oraz „Pozdrowienia dla Ojca Świętego od wszystkich Polek i Polaków zamieszkałych w Czechosłowacji”.

Kalwaryjski pielgrzym do pielgrzymów

Jan Paweł II przybył do Kalwarii Zebrzydowskiej w godzinach dopołudniowych. Wizyta trwała niespełna dwie i pół godziny. Nawiedził sanktuarium Matki Boskiej, do której pielgrzymował od młodzieńczych lat, i odprawił liturgię słowa przy ołtarzu polowym na murach klasztoru.

Podczas nabożeństwa przemówił do wiernych. Podkreślił znaczenie tego miejsca w jego życiu religijnym i posłudze biskupiej. Do Kalwarii przybywał najczęściej sam, tak by nikt nie wiedział o jego pobycie, nawet kustosz. Przemierzając Dróżki Pana Jezusa i Maryi polecał „sprawy trudne, szczególne, odpowiedzialne”, których przybywało wraz z posługą biskupią, a potem kardynalską. Podkreślił, że „prawie żadna z tych spraw, które czasem niepokoją serce biskupa, a w każdym razie pobudzają jego poczucie odpowiedzialności, nie dojrzała inaczej, jak tutaj, przez domodlenie jej”.

Główne przesłanie Ojca Świętego skierowane do zgromadzonych w Kalwarii dotyczyło modlitwy. Prosił: „A jeśli do czego pragnę Was zachęcić i zapalić, to abyście nie przestawali nawiedzać tego sanktuarium”. Apelował, zwłaszcza do młodzieży: „nie ustawajcie w modlitwie”.

Nawoływał: „Niech z tego miejsca do wszystkich, którzy mnie słuchają tutaj albo gdziekolwiek, przemówi proste i zasadnicze papieskie wezwanie do modlitwy. A jest to wezwanie najważniejsze. Najistotniejsze orędzie!”. Przemówienie zakończył przejmującym apelem: „proszę, abyście się za mnie tu modlili, za życia mojego i po śmierci”. W południe odleciał do rodzinnych Wadowic.

Wolne miasto Wadowice

Niewiele dłużej niż w Kalwarii trwała wizyta Jana Pawła II w Wadowicach, w których, jak mawiał, „wszystko się zaczęło”: życie fizyczne, religijne i kapłańskie. Nawiedził kościół parafialny, gdzie modlił się przed chrzcielnicą. Wyjaśniał: „Kiedy patrzę wstecz, widzę, jak droga mojego życia poprzez środowisko tutejsze, poprzez parafię, poprzez moją rodzinę, prowadzi mnie do jednego miejsca, do chrzcielnicy w wadowickim kościele parafialnym”. Następnie celebrował nabożeństwo i wygłosił słowo, pełne osobistych wspomnień.

Myślą i sercem powrócił do Wadowic z okresu między pierwszą i drugą wojną światową. Przywołał rodzinny dom, szkołę podstawową, gimnazjum, rówieśników i wychowawców. Mówił: „Wiadomo, jak wiele dla rozwoju ludzkiej osobowości i charakteru znaczą pierwsze lata życia, lata dziecięce, a potem młodzieńcze. Te właśnie lata łączą się dla mnie nierozerwalnie z Wadowicami, z tym miastem, które nosiło wówczas dumny herb- »królewskie, wolne miasto Wadowice«… Dlatego tak bardzo pragnąłem przybyć tutaj, aby razem z Wami Bogu podziękować za wszelkie dobro, jakiego tutaj doznałem”.

Szczególną wdzięczność wyraził dla księdza Edwarda Zachera, profesora religii w gimnazjum wadowickim, który towarzyszył mu na kolejnych etapach kapłańskiej drogi i teraz też powitał go w Wadowicach. Na koniec, podobnie jak w Kalwarii, prosił rodaków, aby nie ustawali w modlitwie za niego przed obliczem Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w wadowickiej świątyni. Na poły żartobliwie zaapelował: „W ogóle róbcie wszystko, co się da, ażebyście się tego papieża nie musieli wstydzić przed światem- i koniec…”.

Na kanwie tego apelu rodzi się pytanie z odwróconym podmiotem, czy my jako naród zrobiliśmy wszystko, a przynajmniej wystarczająco dużo, by papież nie wstydził się nas…

Cykl powstaje we współpracy z krakowskim oddziałem Instytutu Pamięci Narodowej. Autorzy są historykami, pracownikami IPN.

Łucja Marek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.