Cecylia Kuta

40. Rocznica Pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny. Jan Paweł II w umiłowanym Krakowie

40. Rocznica Pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny. Jan Paweł II w umiłowanym Krakowie Fot. Archiwum IPN w Krakowie
Cecylia Kuta

W czasie pierwszej podróży apostolskiej do Ojczyzny Jan Paweł II najwięcej czasu spędził w Krakowie.

W stolicy Małopolski przebywał od 6 do 10 czerwca i stąd wyruszał na spotkania z wiernymi w okolicznych miejscowościach.

Trudno być papieżem w Krakowie

2 czerwca 1979 r., parę minut po godz. 10, gdy papieski samolot lądował na warszawskim lotnisku, w Krakowie biły wszystkie dzwony. Cztery dni później papież witał się z krakowianami na Błoniach, zapewniając ich: „moje serce było i nie przestało być związane z wami, związane z tym miastem, z tym dziedzictwem, z tym »polskim Rzymem«”.

Z sentymentem wspominał czas młodości spędzony w Krakowie i dodawał: „Kraków od najmłodszych lat mojego życia, od lat dziecięcych jeszcze, był dla mnie szczególną syntezą wszystkiego, co polskie i co chrześcijańskie. Zawsze mówił mi o wielkiej przeszłości mojej Ojczyzny. Zawsze najpełniej wyrażał jej dzieje. […] Dzisiaj ten mój umiłowany Kraków witam jako pielgrzym”.

Z Błoń papież udał się na spotkanie z duchowieństwem i wiernymi zgromadzonymi w katedrze wawelskiej, a potem do swojego dawnego mieszkania na Franciszkańskiej 3. Tego wieczoru po raz pierwszy pojawił się w oknie kurii krakowskiej, by porozmawiać z młodzieżą.

Zaczął od pytania: „Kto tak hałasuje? Nie słyszałem takiego hałasu od Meksyku, gdzie krzyczeli El Papa”. Wtedy zawołano: „El Papa - sto lat! Przemów!”. Ojciec Święty odpowiedział, że boli go gardło. Wtedy młodzież zaczęła śpiewać. I tak już było przez kolejne wieczory, aż do jego wyjazdu.

Krakowianie nie pozwolili spać swojemu papieżowi. Musiał ponownie pojawić się w oknie. Stanął nawet na parapecie i przekrzykując śpiewy, żartował: „Trudno być papieżem w Rzymie. Ale w Krakowie byłoby jeszcze gorzej, bo musiałbym cały czas stać przy tym oknie i nie miałbym czasu ani spać, ani myśleć”. Było to preludium do tego, co kilka dni później działo się na Skałce podczas spotkania z młodzieżą.

W kolejnych dniach papież przebył wyczerpujący szlak, odwiedzając Kalwarię Zebrzydowską, Wadowice, Oświęcim-Brzezinkę oraz Nowy Targ. Po powrocie z Podhala jeszcze tego samego dnia w katedrze wawelskiej odprawił mszę św. na zakończenie Synodu Archidiecezji Krakowskiej i nawiedził paulińską Skałkę.

Młodzież kocha papieża

Wieczorem 8 czerwca na Skałce Jan Paweł II spotkał się z dwoma środowiskami. We wnętrzu świątyni z przedstawicielami krakowskiego świata nauki i kultury, na zewnątrz z dziesiątkami tysięcy młodzieży, wśród których zapewne znaleźli się też ci, którzy tę kulturę później szerzyli i tworzyli. To wieczorne spotkanie na Skałce, gdzie bije tętno polskiej tradycji, odbiło się największym echem. Zdominowała je młodzież akademicka, z którą Jan Paweł II zawsze miał świetny kontakt.

Papież zrezygnował z wygłoszenia przygotowanego wcześniej przemówienia, co wyjaśniał: „Ja sobie napisałem przemówienie na to nasze spotkanie dzisiejsze, ale po tym, co usłyszałem, postanowiłem tego przemówienia nie wygłaszać. Może i dlatego, że już trochę brakuje mi głosu, ale przede wszystkim dlatego, że nie odpowiada ono w pełni temu, co tutaj usłyszałem”.

W spontanicznym przemówieniu Jan Paweł II zwrócił uwagę między innymi na konieczność troski o młodzież i rodzinę: „Muszę wam powiedzieć, że te dwie, szczególnie przeze mnie umiłowane dziedziny duszpasterstwa, duszpasterstwo młodzieży i duszpasterstwo małżeństw, czyli rodzin, zawsze stanowiły jakąś całość, jedno wynikało z drugiego. Nieraz nawet mówiłem duszpasterzom akademickim: […] najwięcej uczynicie, jeżeli młodych ludzi, przyszłą polską inteligencję, przygotujecie do życia w małżeństwie i w rodzinie chrześcijańskiej”.

Oklaski i śpiewy młodzieży przerywały wiele razy przemówienie Ojca Świętego. Na zakończenie zaintonowano ulubioną przez papieża „Barkę”. Wtedy wydarzyło się coś, czego nikt nie przewidział. Do Jana Pawła II zbliżyła się młoda dziewczyna z kwiatami, wypowiadając po bułgarsku jedno zdanie i dodając łamaną polszczyzną: „Grupa z Bułgarii pozdrawia Was, Ojcze Święty. Duchowieństwo i wierni pamiętają o Was w modlitwie. Jesteśmy całym sercem przy Was”. Papież wyraźnie się wzruszył. Nagle zszedł z tronu, sam odebrał kwiaty i serdecznie uściskał Bułgarkę, a równie wzruszona młodzież zaczęła śpiewać: „Oto jest dzień, który dał nam Pan. Weselmy się i radujmy się w nim”.

Pod koniec spotkania kilku młodych ludzi uniosło czterometrowy krzyż wykonany przez studentów, a za nimi w górę poszły małe krzyże, przyniesione przez młodzież. Papież poświęcił je i udzielił błogosławieństwa zebranym.

„Abyście nigdy nie zwątpili”

Kolejnego dnia, 9 czerwca, Jan Paweł II najpierw spotkał się z naukowcami z Rady Papieskiego Wydziału Teologicznego (późniejsza Papieska Akademia Teologiczna, dziś Uniwersytet Papieski Jana Pawła II), a potem udał się do chorych zgromadzonych w kościele Ojców Franciszkanów.

Następnie spotkał się z wiernymi w opactwie Cystersów w nowohuckiej Mogile. Kilka godzin później, po raz pierwszy od wyjazdu do Rzymu, modlił się przy grobie rodziców i brata na cmentarzu Rakowickim, podkreślając, jak wielkie znaczenie miała dla niego świadomość, że jesteśmy tylko jednym z ogniw pokoleń tych, które odeszły, i tych, które przyjdą.

Później udał się na spotkanie z siostrami zakonnymi w bazylice Mariackiej. Wieczorem podczas koncertu w kościele Franciszkanów wysłuchał utworu Henryka Mikołaja Góreckiego „Beatus Vir”, który zamówił u kompozytora jeszcze jako arcybiskup krakowski na uświetnienie zakończenia uroczystości rocznicowych ku czci św. Stanisława.

10 czerwca, w ostatnim dniu pobytu w Krakowie i zarazem ostatnim dniu pielgrzymki, Jan Paweł II odprawił mszę św. na Błoniach. Szacuje się, że wzięło w niej udział nawet 1,5 mln osób. Ponadto tysiące osób czekało na papieża na trasie przejazdu z ul. Franciszkańskiej na Błonia, a potem z Błoń w stronę lotniska w Balicach, gdzie go żegnano.

Podczas mszy św. Ojciec Święty mówił o bierzmowaniu dziejów, którego doświadczają Polacy i dokonał symbolicznego bierzmowania narodu. Koronował też obraz Matki Bożej z Makowa Podhalańskiego. Dziękując za możliwość odbycia pielgrzymki, skierował do rodaków apel o wierność wierze i tożsamości narodowej, która daje siłę i moc.

Na koniec wzywał wszystkich: „I dlatego - zanim stąd odejdę, proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię »Polska«, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością - taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym, - abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili - abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy”.

To religijne przesłanie w rzeczywistości zniewolonego państwa brzmiało szczególnie wymownie i nabierało nowego znaczenia.

Cykl powstaje we współpracy z krakowskim oddziałem Instytutu Pamięci Narodowej. Autorzy są historykami, pracownikami IPN.

Cecylia Kuta

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikpolski24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.